poniedziałek, 6 kwietnia 2015

S1 - Rozdział 3

Who do you think you are


       Zeszłam na dół, ubrana w mój, jakże szykowny szkolny mundurek. Tradycyjnie rzuciłam torbę w kąt, tuż przy szafce na holu i skierowałam się do kuchni. Dni wolne Dana i mamy dobiegły końca, i oboje musieli wrócić do pracy. Matula w ciemnej garsonce krzątała się po kuchni, stawiając na blacie kolejny talerz z kolorowymi kanapkami. Dan w garniturze popijał kawę, jednocześnie czytając dzisiejszą gazetę. Kiedy usiadłam na wysokim krześle, oderwał się od lektury i przeniósł na mnie swoje błękitne oczy.
 W kuchni zrobiło się jaśniej  powiedział z uśmiechem.  Dwa słonka w komplecie. 
       Tak, Dan posiadał wiele tego typu tekstów. Zdążyłam się do nich przyzwyczaić. Odwzajemniłam uśmiech, łapiąc za talerz. Wzięłam jedną z kanapek i od razu ugryzłam kawałek. Niechętnie przełknęłam, to co miałam w buzi i odsunęłam od siebie talerz.
 Mamo, ja nie lubię sałaty  mruknęłam, dziwiąc się, jak moja rodzicielka potrafi ją zamaskować w zwykłej niewinnej kanapce.
– To kanapki Luke'a – powiedziała, spoglądając na stół. – Twoje są na żółtym talerzu.
       Przekręciłam oczami i złapałam za odpowiedni talerz. Przysunęłam go sobie prawie pod sam nos i powoli zaczęłam jeść śniadanie. Dan w dalszym ciągu mi się przyglądał, więc w końcu i ja utkwiłam w nim zaciekawione spojrzenie.
 Coś się stało?  zapytałam, kiedy wzrok mężczyzny zaczął mnie męczyć.
 Mam pytanie  zaczął, odstawiając niebieski kubek z parującą kawą. Z pełną buzią, machnęłam ręką, aby kontynuował.  Wczoraj przez przypadek otworzyłem jeden z twoich kartonów. Były tam obrazy. Zaniosłem je na strych.
 Dzięki  rzuciłam, biorąc kolejny gryz.
 Przejrzałem je – oznajmił, a ja zerknęłam na niego badawczo.  Masz prawdziwy talent.
 Jest naprawdę świetna  dodała Sarah, z szerokim uśmiechem.
 Spodobały mi się trzy z nich.
 Które konkretnie?
 To z lasem i łódką, miasto nocą i coś, co twoja mama nazwała smutną dziewczyną w deszczu – powiedział, pukając się palcem po policzku. – Choć dla mnie nie jest smutna.
 Każdy interpretuje obrazy na swój sposób  odparłam tonem nauczycielki, który wyćwiczyłam dzięki mamie.
 Chciałbym je powiesić  oznajmił, a ja zrobiłam wielkie oczy.  Las i miasto w salonie. Będą idealnie pasować do kominka, a dziewczynę w naszej sypialni.  W dalszym ciągu gapiłam się na niego lekko zszokowana.  To jak będzie? Dobijemy interesu?
 Serio?  Tylko tyle udało mi się wydusić.
 Serio, serio. Zabrałbym je do pracy i w drodze powrotnej podrzucił do obramowania.
 Są twoje  powiedziałam zadowolona. Dan uśmiechnął się i wrócił do czytania gazety.

       Siedziałam na ekonomii, tuż za chłopakiem z czerwoną bandaną na głowie, kiedy dzwonek oznajmił koniec lekcji. W klasie zapanował harmider i wszystkie klony  czyli my, uczniowie w mundurkach  rzucili się w stronę drzwi. Każdy chciał dotrzeć do stołówki jak najszybciej. Spakowałam torbę i powoli wyszłam z sali, mając gdzieś pośpiech. Przerwa była na tyle długa, że spokojnie każdy zdąży zjeść porządny lunch.
       Zeszłam schodami na dół. Co jakiś czas czułam zaciekawione spojrzenia osób, które ukradkiem zerkały w moją stronę. To był drugi dzień w szkole, więc nadal miałam etykietkę nowej. Pchnęłam duże, szklane drzwi, wchodząc na szaro-czerwoną stołówkę. Wzięłam tackę i ustawiłam się w kolejce.
       Po kilku długich minutach dotarłam w końcu do starszej pani, która obsługiwała bufet. Poprosiłam o jogurt, tosty z serem, jabłko, batona i wodę niegazowaną. Z tym wszystkim na czerwonej tacce, ruszyłam w stronę wolnego stolika, który znajdował się niemal na środku pomieszczenia. Usiadłam i odkręciłam wodę. Upiłam niewielki łyk i ugryzłam tost.
       Nagle tuż obok mnie, jak spod ziemi, wyrosły dwie uśmiechnięte dziewczyny. Jedna z nich była blondynką, z dużymi brązowymi oczami, którą kojarzyłam z takich zajęć, jak chemia czy historia. Na twarzy miała przyjazny uśmiech. Obok stała nieco niższa od niej brązowowłosa dziewczyna, która wpatrywała się we mnie zielonymi oczami, w których było widać ciekawość. Ją też kojarzyłam.
 Cześć  rzuciła blondynka, stawiając tackę na stole.  Zazwyczaj to my tu siedzimy  powiedziała, jak gdyby nic się nie stało.
 Jasne, mogę się przesiąść- odparłam i już zamierzałam wstać, kiedy odezwała się druga.
 Daj spokój, siedź. Stoły są długie. Zmieścimy się wszystkie.
       Kiwnęłam głową i wróciłam do jedzenia. Dziewczyny usiadły. Przez chwilę panowała cisza, bo każda z nich zajęła się swoim posiłkiem. Po jakimś czasie blondynka się odwróciła. Na jej twarzy ponownie zagościł szeroki uśmiech.
 To wyszło całkowicie bez sensu  odparła, a ja nie wiedziałam, o co jej chodzi.  Mamy razem lekcje, siedzimy razem przy stole, ale żadna się nie odezwie.
 Bo zazwyczaj ciężko zacząć  powiedziałam, dłubiąc łyżką w jogurcie.
 Jestem Lori Bentley, a to Becky Thompson  pociągnęła blondynka.  Chodzimy na niektóre zajęcia razem.
– Wiem. Rosalie Rivers.
 Miło poznać  rzuciła Becky.
 Was również.
 Udało ci się poznać jeszcze kogoś?  zapytała Lori. Postanowiłam pominąć Pana Pewnego Siebie. Pokręciłam głową.
 Czyli torujemy drogę  oznajmiła Becky z uśmiechem. Odwzajemniłam go.  To, co? Opowiesz coś o sobie? Skąd przyjechałaś?
 Z Brisbane.
 Kawał drogi  odparła Lori.  Mam nadzieję, że podoba ci się w naszej czerwonej budzie.
 Czerwonej, dobrze powiedziane  powiedziałam, kiwając głową.
 Od tej czerwieni nieraz można dostać oczopląsu  skwitowała Becky.  Czy w twojej poprzedniej budzie dyrcio też miał fioła na punkcie szkolnych barw?
 Raczej nie. Nie mieliśmy mundurków i wszystko raczej było w dość neutralnych kolorach.
– Ekstra  oznajmiła Lori, wgryzając się w jabłko.
       Musiałam przyznać, że dziewczyny były sympatyczne. I jako jedyne miały odwagę się do mnie odezwać. Jako nowa byłam na cenzurowanym i raczej nie każdy był, aż tak otwarty by po drugim dniu zagadać do nieznajomej. Zresztą sama nie byłam lepsza. Też unikałam ludzi.
       Nagle doszły do nas chóralne okrzyki wydawane przez męskie gardła. Cała nasza trójka odwróciła się w stronę wchodzących. Chłopak z bandaną, za którym siedziałam na ekonomii, przybijał piątkę kilku innym uczniom, którzy od jakiegoś czasu okupowali stolik przy bufecie. Następnie on i jego paczka, w której w skład wchodził także Luke, złapali za tacki i podeszli do pani z bufetu. Po chwili wszyscy ruszyli w kierunku stołu przy oknie, przez które był doskonały widok na szkolne błonie. Uniosłam brwi, spoglądając na dziewczyny.
 To szkolna elita  oznajmiła Becky, obojętnym tonem.  Najbardziej znani, najbardziej lubiani i najbardziej wpływowi.
 Nasza śmietanka towarzyska  skwitowała Lori.  Ten pierwszy z piłką w ręku, to Ashton Irwin  wskazała na chłopaka z czerwoną bandaną i ciemnymi blond włosami, które skręcały się w różne kierunki.  Jest kapitanem szkolnej drużyny w piłkę nożną, należy też do parlamentu uczniowskiego. Gra w obronie.
 Za nim idzie Calum Hood  Becky pokazała na Mulata, z idealnie uczesanymi, czarnymi włosami i niesamowicie ciemnymi oczami. Na ustach miał dość przyjazny uśmiech.  Gra na pozycji pomocnika. Jest także przewodniczącym szkoły.
 Kolejny to Ryan Weine. Też należy do parlamentu i do drużyny. Jest bramkarzem.  Spojrzałam na wysokiego i szczupłego chłopaka z dość kwadratową szczęką. Nieco dłuższe, brązowe włosy opadały mu na czoło, zakrywając zielone oczy.
 Ten z czerwonymi kudłami, to Michael Clifford. Gra jako pomocnik i też należy do parlamentu. Dodatkowo obsługuje szkolne radio  przeniosłam wzrok na chłopaka z wściekle czerwonymi włosami, które wyglądały, jakby dopiero przed chwilą wstał z łóżka. Uśmiechał się, a jego zielone oczy bacznie obserwowały stołówkę.
 Obok idzie Luke Hemmings. Napastnik i członek parlamentu. Razem z Michaelem prowadzi szkolne radio. Oprócz tego Luke, Michael, Ash i Calum mają zespół. Nazywają się 5 Seconds of Summer. Ash gra na perkusji, Calum na basie, a reszta na gitarach.  Obrzuciłam blondyna szybkim spojrzeniem. Właśnie śmiał się z czegoś, co powiedział mu czerwonowłosy.
– Kolejkę zamykają Harper Mills.  Lori wskazała na wypudrowaną, brązowowłosą dziewczynę, której stukot obcasów roznosił się po pomieszczeniu. Miała wyniosły wyraz twarzy, a jej brązowe oczy skupione były na chłopakach idących przed nią. 
 Blondynka to Angela Bell. Obie to cheerleaderki. Harper im przewodzi.  Spojrzałam na ostatnią osobę z elity. Angela była mocno umalowana, a czarne kreski wokół oczu sprawiały, że jej niebieskie tęczówki wyglądały na ciemniejsze.
       Elita usiadła przy jednym stoliku, zagłuszając wybuchami śmiechu innych uczestników lunchu. Przez chwilę obserwowałam ich, zastanawiając się, czy są podobni pod względem charakteru do Luke'a. Miałam nadzieję, że okażą się bardziej przyziemni. Z tego, co pamiętałam moja szkolna elita, do której należałam, była raczej normalną grupą osób, która większych problemów nigdy nikomu nie robiła. Chyba że o czymś nie wiedziałam  w takim razie zwracam honor.
       Nagle Luke odchylił się i utkwił we mnie błękitne oczy, które muszę przyznać - były całkiem niezłe. Przez chwilę utrzymaliśmy kontakt wzrokowy. W końcu prychnęłam pod nosem i odwróciłam się w stronę dziewczyn.
 Hemmings cię namierzył  oznajmiła Becky ze śmiechem.
 Mam to gdzieś  odparłam, wracając do mojego niedojedzonego jogurtu.
 Chłopaki w sumie są w porządku  odezwała się Lori.  Jak im palma nie odbija.
 Dziewczyny są znacznie gorsze  skwitowała Becky.  Harper to prawdziwa suka.
 Wyznaję zasadę, że każdemu czasem odwala i trzeba nieraz dać komuś drugą szansę, ale Harper to człowiek z kosmosu  powiedziała Lori.
 Więc najlepiej będzie, jak będę się trzymać od niej z daleka  oznajmiłam z uśmiechem.
 Możesz się zarazić głupotą  dodała Becky i cała nasza trójka zaczęła się śmiać.
 W stołówce też panuje podział  oznajmiła Lori, rozglądając się dookoła.  Powinnaś to wiedzieć, aby przypadkiem nie usiąść gdzieś, gdzie nie powinnaś.  Kiwnęłam głową. Każde wskazówki się przydadzą. 
 Środek jest najbardziej neutralny. Elita siedzi przy oknie, a tuż obok nich chłopaki z drużyny piłkarskiej. Naprzeciwko zasiada redakcja gazetki i ci, którzy pomagają w radiu. Kółko fotograficzne je na końcu po lewej, szachiści są następni, a za nimi kółko fizyczne i chemiczne. Kujony i ludzie określani szkolnymi ofiarami, siedzą przy śmietnikach.
 Nieźle  odparłam, spoglądając na rozmieszczenie stolików.  Jak mniemam, my siedzimy w neutralnej części.
 Zgadza się  powiedziała Becky, popijając colę z puszki.  Dosiadaj się do nas, kiedy chcesz.  Uśmiechnęłam się do niej.

       Niestety nie udało mi się trzymać od królowej szkoły z daleka. Tuż po skończonych zajęciach, kiedy pożegnałam się z Becky i Lori, poszłam do damskiej łazienki na pierwszym piętrze. Po skorzystaniu z toalety i umyciu rąk zabrałam się za szybkie poprawianie włosów, które dzisiaj postanowiły żyć własnym życiem. Zawsze miałam ich dużo i często były nieco poskręcane i pofalowane. Dzięki temu miałam z nimi kupę roboty. 
       Kiedy uznałam, że wyglądać już lepiej nie będę, ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i stanęłam twarzą w twarz z Harper. Dziewczyna uniosła brwi, mierząc mnie od góry do dołu. Jej brązowe oczy nieco dłużej zatrzymały się na moich rudych włosach.
 Zejdź mi z drogi  rzuciła, a ja prychnęłam pod nosem.
 Sama zejdź mi z drogi.  Dziewczyna zacisnęła zęby.  Jeśli nikt cię jeszcze tego nie nauczył, to najpierw przepuszcza się osobę wychodzącą.
 Masz mnie za idiotkę?
 Sama odpowiedziałaś sobie na to pytanie.
       Poprawiła torbę, którą miała w ręku, a następnie odepchnęła mnie, wchodząc jednocześnie do łazienki. Zmrużyłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Odwróciłam się.
 Zrób to jeszcze raz, a za siebie nie ręczę  wysyczałam.
 Odezwij się do mnie raz jeszcze, a zmienię twoje życie w piekło  odparła, stając przy lustrze i obserwując mnie.
 Wow, iście soczysta riposta.
 Nawet nie wiesz, z kim masz do czynienia, rudzielcu.
 Ależ wiem  powiedziałam ze złośliwym uśmiechem.  Z największą pozerką w szkole.
 Wypluj te słowa  warknęła, podchodząc do mnie. Zatrzymała się tak blisko, że mogłam podziwiać całą jej tapetę, którą miała na twarzy.
 Bo co?  wydusiłam z siebie.
 Sama prosisz się o wojnę.
       Nagle ktoś zjawił się obok nas. Poczułam, jak chwyta mnie za ramię i wyciąga z łazienki. Spojrzałam na chłopaka z brązowymi włosami, który  o ile dobrze pamiętam  nazywał się Ryan.
 Jesteś od Hemmingsa?  zapytał, a ja uniosłam brwi.  Zresztą głupie pytanie.
 Ryan?  Usłyszałam głos Harper.
 Obydwie macie się natychmiast rozejść  zarządził, a ciemnowłosa już otwierała usta, by coś powiedzieć.  Harper, przestań.  Wróciła do łazienki, a czarne drzwi zamknęły się za nią.
- Możesz mnie puścić?- zapytałam, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że chłopak nadal mnie trzyma.
 Zadzierasz z kimś, z kim nie powinnaś.
 Bo się przestraszę. Może i jesteście elitą, ale nie jesteście pępkami świata  powiedziałam, zrzucając jego dłoń z ramienia.
 Myślałem, że Luke… Pokazał ci twoje miejsce w szeregu.
 Co wy z nim macie? Jezu  wypaliłam i odwróciłam się na pięcie.
 Uważaj, ruda zadzioro!  zawołał, a ja pokręciłam głową.
 Dupek  mruknęłam pod nosem i ruszyłam w kierunku wyjścia. Miejsce w szeregu? Boże, ta szkoła to jakieś kompletny niewypał.

       Siedziałam pochylona nad talerzem. Byłam w domu sama, więc rozkoszowałam się tą chwilą, którą miałam dla siebie. Jak się okazało, nie trwało to zbyt długo. Drzwi otworzyły się i ktoś wszedł do środka. Usłyszałam, jak stawia coś na ziemi, a potem bez słowa idzie do góry. Trzasnęły drzwi i znów zapanowała cisza. Wróciłam do jedzenia.
       Po jakiś piętnastu minutach, kiedy odłożyłam brudny talerz do zmywarki, Luke zmaterializował się w kuchni. Nie miał na sobie szkolnego mundurka, tylko czarne spodnie i czarną koszulkę z białym nadrukiem. Na nadgarstkach pozawiązywane miał materiałowe bransoletki i opaski. Wśród nich zalśniła tarcza zegarka, na czarnym, skórzanym pasku. Spojrzał na mnie, a następnie bez słowa podszedł do lodówki. Wyciągnął makaron i nałożył go sobie na talerz. Potem dodał do tego sosu, który wcześniej odgrzałam. 
       Wytarłam mokre ręce w mały ręcznik, który wisiał przy zlewie.
 Ponoć miałaś spięcie z Harper  odezwał się, a ja powoli się odwróciłam.
 Chcesz mi pokazać moje miejsce w szeregu?
 Co?  Na jego twarzy pojawiło się zdziwienie.
 Twój kumpel uważa, że chyba tak. Byłabym wdzięczna, gdyby twoja grupka się ode mnie odwaliła.
 Nie wpadłaś na to, że może sama zaczynasz?
 Tak. Zła ja.
 Masz niewyparzony język. Już na dzień dobry oznajmiłaś mi, że powinienem kupić sobie nowy mózg.
 Może to rozwiązałoby nasze problemy.
 Wow… Gratulacje.  Prychnął pod nosem.  Nie pakuj się w kłopoty, dobra?
 Akurat ty jesteś ostatnią osobą, która powinna mi mówić, co mam robić.
 Powinnaś słychać tych, co…
 Tych, co? Daruj sobie, bo do niczego to nie prowadzi.
       Luke przekręcił oczami i nabił makaron na widelec. W tym momencie drzwi od domu otworzyły się z hukiem. Podskoczyłam i spojrzałam w stronę wejścia. Usłyszałam męskie głosy.
 Nie możesz normalnie ich otwierać? – zagrzmiał jeden.
 Chciałem normalnie, ale ten mnie popchnął.
 Rany  odezwał się trzeci.
 W kuchni!  zawołał Luke, a ja zacisnęłam usta. 
       Pięknie. Przybyła jego banda. Zanim jednak zdążyłam wyjść, do pomieszczenia wpadł Calum, Michael i Ashton. Spojrzeli na mnie, a ja prychnęłam pod nosem.
 Nowa!  zawołał Michael.  Chodzimy razem na historię.
 Też mi odkrycie  odparłam, chcąc wyjść z kuchni, jak najszybciej.
 Już idziesz?  zapytał Ashton, a ja spojrzałam na niego ze zdziwieniem.  Myślałem, że nam potowarzyszysz.
 Po moim trupie.  Minęłam ich i wbiegłam na górę. Za plecami usłyszałam jeszcze głos Michaela.
 Harper się jej czepiła.
 Harper i pewnie Ryan  odpowiedział Luke.
      Zazgrzytałam zębami. Jeszcze będą o mnie plotkować. Moje życie to totalny koszmar. Wleciałam do swojego pokoju, zamykając za sobą drzwi. Żałowałam, że mama nie zapisała mnie do innej szkoły. Bo czy mogło być gorzej? 
       Położyłam się na łóżku. Odwróciłam na plecy i spojrzałam w biały sufit. Na szczęście w szkole w końcu miałam, z kim rozmawiać. Becky i Lori były naprawdę spoko. Postanowiłam trzymać się ich. Ale z drugiej strony, nie należę do osób, które dają się zastraszyć, więc gdzieś w podświadomości wiedziałam, że prędzej czy później dojdzie do kolejnej konfrontacji z Harper. I choć byłam na straconej pozycji, bo dziewczyna miała za sobą swoją wysoce postawioną grupę, to jednak wiedziałam, że się nie dam. Szczególnie, nie dam się bezmózgiej Harper Mills. 




***
Zostałam nominowana do Liebster Award - Paulina dzięki za nominację :) 
Moje pytania i odpowiedzi można znaleźć TU

#PodJednymDachemFF

9 komentarzy:

  1. Harper aka suka już na początku .______.
    Świetnie napisałaś opis szkoły. No i podoba mi się przede wszystkim to, że Rosalie ignoruje chłopaków, a nie od razu jakieś love stroy XD
    Jednym słowem - wielki plus. :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba. Nie mogłam jej stworzyć przesłodzonego świata, a trochę problemów, by się nie nudziła :D Również pozdrawiam! :D

      Usuń
  2. Rozdział swietny i czekam na nastepny ! Mam prosbe nie mogłą bys dodawac trochę częściej ?
    Weny życzę :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podobał rozdział 3. Staram się dodawać rozdziały raz w tygodniu, ale nie zawsze mi to wychodzi. Mają się pojawiać jeszcze częściej? O tak, dzięki - wena zawsze się przyda :)

      Usuń
  3. Harper, jeezusie brodaty, kilka linijek jej obecności, a już na nerwy działa. to trzeba mieć talent XD
    brawo, Rosalie, nie daj im się! chociaż Ashton wydaje się być miły. no chyba, że to jego słodka buźka mnie rozprasza ;d
    czekam na kolejny <3 weny x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że przypadła ci do gustu panna Harper hahah XD Szybko, jak widzę staje się antybohaterem. Hehe ASH :D

      Usuń
  4. Zacna elita została przedstawiona, wydają się być spoko, ale to się pewnie jeszcze okaże czy faktycznie są ok. Haaaaarper co za ... wykropkuję, co by nie przeklinać. Mam nadzieję, że Rosalie jej sie nie da. A nowe koleżanki wyglądają na całkiem sympatyczne :) czekam oczywiście na dalszą część. Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można śmiało powiedzieć, że na "ekranie" zawitała w końcu pełna paczka Luka :) Jak widzę i tobie Harper się nie podoba - nawet nie sądziłam, że od pierwszego jej pojawienia się wzbudzi takie emocje :D

      Usuń
  5. To ff jest super ! nie moge doczekac sie nexta !!!! Kocham cie normalnie

    OdpowiedzUsuń