czwartek, 16 lipca 2015

S3 - Rozdział 3 cz.2

It's taking me over, I don't wanna play this game no more
All you gotta do is tell me right now, You want me right now, C'mon
Give me the green light, We could have all night If you just say the word
Tell me it's alright, Give me the green light



       Nasz dom opustoszał przed piątą. Ludzie wychodzili naprawdę mocno wstawieni, a wielu z nich potrzebowało pomocy osób trzecich, by przetransportować się do taksówki. Jednym słowem impreza była mocno zakrapiana procentami. Do grona zaszczytnych mocno pijących zaliczył się także Calum i Irwin, którzy przy asekuracji Michaela, Lori i Becky, wyszli z domu, jako ostatni.
       Luke i ja mieliśmy tak zwany stan imprezowy, ale każdy z nas doskonale wiedział, co się dzieje. Żadne z nas się nie chwiało, nie plątały nam się języki. Byliśmy nieco wcięci, ale ten stał był całkowicie pod kontrolą. Blondyn wytłumaczył to tym, że chciał po prostu pamiętać swoją osiemnastkę, a nie opierać się na wydarzeniach z opowiadań. Ja za to chciałam mieć pewność, że te stado ludzi nie rozniesie nam domu, więc też trzymałam fason.
       Kiedy Luke zamknął drzwi za swoimi przyjaciółmi i moimi kumpelami, ja powoli ogarniałam kuchnię, w której panował bałagan. Wrzuciłam brudne naczynia do zlewu, a następnie zaczęłam ładować to, co zostało z jedzenia do lodówki. Trzeba to było zrobić teraz żeby rano nie mieć odruchów wymiotnych, kiedy te wszystkie zapachy zmieszają się ze sobą.
- Luke – powiedziałam, słysząc, jak wchodzi do kuchni. – Weź schowaj resztę jedzenia, a ja wypłuczę szklanki.
- Rose weź to zostaw – jęknął.
- Nie zostaw, tylko zrób to.
- Jest po piątej. Myślisz, że o tej porze chce mi się sprzątać?
- Czy ja się ciebie pytam, czy ci się chce? – rzuciłam przez ramię, zakręcając wodę i wkładając brudne naczynia do zmywarki. Zerknęłam na niego i prychnęłam pod nosem. Spoglądał na mnie niezadowolony. – Idź sobie –mruknęłam.
- Co?
- Idź sobie. Wolę to zrobić sama, niż patrzeć, jak się krzywisz – powiedziałam, machając na niego ręką. 
       Wkurzyłam się, że nie chce mi pomóc. Czując jego wzrok na sobie, dalej kontynuowałam szybkie ogarnianie. Luke zaczął chować pozostałe jedzenie do lodówki, co jakiś czas prychając po nosem. Każdy kolejny wydany przez niego dźwięk, powodował u mnie wzrost złości.
       W końcu skończyłam. Bez słowa odwróciłam się i nawet na niego nie patrząc, ruszyłam na górę. Usłyszałam, jak zamyka lodówkę, a potem idzie za mną. Byłam już prawie przy swoim pokoju, kiedy złapał mnie za rękę.
- Co znowu? – warknęłam.
- No, co ty Rose – powiedział, mierząc mnie wzorkiem.
- Co chcesz?
- Przecież zrobiłem to, co chciałaś. Nie wiem, o co się wściekasz…
- Już nie ważne. Idźmy spać.
- Ale ja chcę wiedzieć!
- Przestań wszystko komplikować! – warknęłam. 
       Nawet nie wiem, jakim cudem nasza niewinna sprzeczka i moje dąsanie, zmieniło się w kłótnię. Jakbyśmy powracali do punktu wyjścia z początku naszej znajomości. Dobra faktycznie, to po części moja wina, bo zaczęłam się czepiać o coś tak głupiego, jak sprzątanie, ale kurde liczyłam na szybką pomoc, a nie robienie tego z widocznym wymuszeniem.
- Ja niby wszystko komplikuję?!
- A co? Ja?!
- To ty złościsz się o jakieś mało istotne gówno!
- Dlatego mówiłam, że to już nie ważne, ale ty zawsze coś podchwycisz i tego się kurczowo trzymasz doprowadzając mnie do szału!- Zrobił krok w moją stronę. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w siebie, zaciskając zęby.
- Że niby ja doprowadzam cię do szału…
- Widzisz! – rzuciłam, machając rękami w jego stronę, aby potwierdzić jeszcze bardziej moje słowa. Lepiej by było, gdyby od początku po prostu odpuścił i bez tej całej afery, rozeszlibyśmy się do swoich pokoi.
- To ty doprowadzasz do szału mnie.
- Pieprz się Hemmings – warknęłam, mrużąc na niego oczy.
- Z tobą.
       Zanim zdążyłam w jakikolwiek sposób zareagować, podszedł do mnie i wpił się w moje usta. Poczułam jego ciepłe wargi na swoich. Jego kolczyk lekko mnie załaskotał. Przechylił głowę, by pogłębić pocałunek i niech mnie ktoś strzeli, jeśli skłamię, że nie było to przyjemne.
       Odsunął się nieco ode mnie, dotykając dłonią mojej twarzy. Spojrzałam w jego błękitne oczy, które sprawiły, że kompletnie się w nich zatopiłam. Był tak blisko, a ja poczułam, jak moje serce przyspieszyło. Mój mózg włączył wyższe obroty, ale nie w kwestii ucieczki przed tym, co się działo. Włączył się, bo chciał więcej. Przygryzłam wargę, a on zapatrzył się na moje usta. Niewiele myśląc, pocałował mnie po raz kolejny. Nie odepchnęłam go, tylko oddałam mu to samo.
       Moje ręce powędrowały do góry. Jedną ręką oplotłam jego kark, delikatnie przesuwając opuszkami palców po jego skórze. Druga mocno zacisnęła się na przedzie jego koszulki. Poczułam jego dłonie na swoich udach, a potem one znalazły się nieco wyżej. Objął mnie w talii, przysuwając mnie jeszcze bliżej siebie.
       Płynący w naszym organizmie alkohol, tylko dodawał nam pewności siebie, pozwalając nie myśleć nad konsekwencjami tego, co robimy. Zresztą nie byliśmy rodzeństwem. Byliśmy osobami, które z uwagi na swoich rodziców, musiały mieszkać razem pod jednym dachem. Mieliśmy tak naprawdę wolną rękę do działania i w tym momencie korzystaliśmy z tego przywileju.
       Spojrzałam na niego po raz kolejny i aż mnie skręciło w środku. Jego błękitne oczy dokładnie śledziły moją reakcję. Miał rozchylone nieco usta, a na jego policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Matko, wyglądał tak cholernie dobrze, a ja dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo pociąga mnie fizycznie.
       Przejechałam palcem po jego wargach, na co on zareagował zamknięciem oczu i cichym westchnięciem. Otaczający mnie świat przestał istnieć, bo liczył się tylko on, stojący przede mną, trzymający mnie tak blisko siebie. Zapragnęłam więcej… Chciałam bardziej… Chciałam, by to trwało dłużej.
       Spojrzał na mnie, po raz kolejny dając mi możliwość rozpłynięcia się na widok tych jego cudnych błękitnych oczu, które od zawsze mi się podobały. Jego ciepły oddech owiał moją skórę, a ja pociągnęłam go za koszulkę, by znów znaleźć się bliżej niego. Objął moją twarz i pocałował mnie po raz kolejny. Tym razem było to szybsze, mocniejsze i bardziej zachłanne, niż wcześniej.
       Zachwiałam się na szpilkach, zatrzymując się na ścianie, a on docisnął swoje ciało do mojego. Poczułam nagły przypływ adrenaliny i gorąca, które uderzyło we mnie znienacka. Odchyliłam głowę do tyłu, kiedy jego usta zsunęły się z moich wag na brodę, by zatrzymać się na szyi. Wypuściłam głośniej powietrze. Wsunęłam dłoń w jego włosy, drugą nadal obejmując go ciasno wokół karku. Mój Boże… To było tak niewłaściwe, ale z drugiej strony tak bardzo ekscytujące, przyjemne i dobre, że nawet nie chciałam tego w żaden sposób kontrolować.
- Luke – wydusiłam z siebie, kiedy poczułam jego dłonie na swoich pośladkach.
- Mam przestać? – zapytał, odrywając się ode mnie. Po raz kolejny spojrzałam w jego oczy. Matko, czy one muszą być tak kurewsko zajebiste?
- Nie bądź głupi – prychnęłam, zagryzając lekko wargę.
- To dobrze, bo jak tak robisz, to nakręcasz mnie jeszcze bardziej – odpowiedział, a na jego twarzy pojawił się ten pewny siebie uśmieszek, który mnie zawsze irytował, a który w tym momencie tak bardzo mi się podobał. 
       Przekręciłam oczami, a on musnął moje usta, by po chwili przygryźć mi dolną wargę. Jęknęłam cicho. Trącił nosem mój nos i znów spojrzał na mnie.
- To, co?          
- Ale z ciebie małpa – mruknęłam, a on ponownie się uśmiechnął. Nachyliłam się w jego stronę, a moje usta zatrzymały się tuż przy jego uchu. – Starczy tego dobrego.
       Niewiele myśląc odepchnęłam go od siebie, a on zrobił zdziwioną minę. Uśmiechnęłam się z triumfem, odrzucając do tyłu swoje rude włosy.
- Nienawidzę tych twoich gierek – skwitował, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Nie Luke – powiedziałam, unosząc oczy do góry i uśmiechając się do niego zadziornie. – Ty je uwielbiasz. – Złapałam go za koszulkę i pociągnęłam w swoją stronę. Znów był tak blisko, że czułam jego gorący oddech na swoich ustach.
- Masz racje Rosalie – odparł, a ja usłyszałam lekką chrypkę w jego głosie, co nakręciło mnie jeszcze bardziej. Splótł swoje dłonie z moimi, przyciskając je mocniej do ściany. – Tak bardzo ich nienawidzę, że aż je uwielbiam. Szczególnie teraz, kiedy są tak bardzo podniecające.
       Zanim zdążyłam zareagować, odwrócił mnie twarzą do ściany. Oparłam o nią dłonie, a on znów przycisnął się do mnie tak mocno, że między nami zabrakło wolnej przestrzeni. Poczułam twarde wybrzuszenie w jego spodniach. Zagryzłam wargę. Odgarnął na bok moje włosy, by znów zacząć całować moją szyję. Zamknęłam oczy. 
       Nachylił się mocniej, by znów mnie pocałować. Jego ręka wsunęła się pod moją sukienkę. Cicho jęknęłam, czując jego ciepłe dłonie na swojej skórze, które od bioder, po talię, pięły się ku górze. Jego dotyk elektryzował, a moje ciało nie chciało, by przestawał. Miałam wrażenie, że wszystkie zmysły zaczynają mi wariować. A ja zatracałam się w każdym jego kolejnym pocałunku.
       Odwrócił mnie i znów znaleźliśmy się do siebie przodem. Objął dłońmi moją twarz, nie przestając całować, a ja myślałam, że w pewnym momencie zabraknie mi tchu. Był tak cholernie w tym dobry, że aż prawie ugięły się pode mną kolana. 
- Idziemy do mnie – wyszeptał, oplatając mnie jedną ręką w pasie. Drugą oparł o ścianę.
- Bo?
- Mam wygodniejsze łóżko.
- Jasne – rzuciłam, przekręcając oczami.
- Nie chcesz? – zapytał, unosząc brwi do góry, a na jego twarzy zagościł ten znany uśmiech. Odpowiedziałam mu tym samym, na co on tylko musnął moje wargi, drocząc się ze mną. – Więc, jak będzie?
- Chodź, mam ochotę zerwać z ciebie to ubranie – powiedziałam, czując, jak jego ciało spięło się, kiedy moja dłoń zjechała poniżej jego paska od spodni.
- Słodki Jezu – mruknął, wpijając się w moje usta. – Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo teraz na mnie działasz… Jak w ogóle na mnie działasz.
-Tak się składa – odparłam z chytrym uśmieszkiem, nie pozwalając mu się pocałować, na co ciężko westchnął. – Że doskonale wiem.
       Luke tylko przekręcił oczami, a następnie złapał mnie za rękę i poprowadził mnie do swojego pokoju. Czułam w brzuchu tak zwane motylki, które zwiastowały tylko to, do czego zaraz między nami dojdzie. W tym momencie miałam wszystko gdzieś. Chciałam być blisko niego i znów czuć jego usta i dłonie na sobie. Wypity alkohol i to, co stało się na korytarzu sprawiło, że przestałam logicznie myśleć. Nie miałam nic przeciwko temu, aby się temu całkowicie poddać.
       Zatrzymał się koło łóżka. Jak tylko odwrócił się w moją stronę, ja złapałam za jego koszulkę i szybkim ruchem podciągnęłam ją do góry. Pomógł mi ją ściągnąć. Zsunęłam z nóg buty, przez co straciłam kilka centymetrów w swoim wzroście. Najwidoczniej nie tylko ja uznałam, że nasza gra wstępna odbyła się na korytarzu, bo i Luke dobrał się do mojego ubrania. 
       Rozpiął mi sukienkę, a następnie zsunął mi ją z ramion, a ona opadła na podłogę, kompletnie w tym momencie nie potrzebna. Legginsy podzieliły jej los, a ja zostałam w samej bieliźnie. Blondyn zmierzył mnie wzrokiem, w taki sposób, że podkręcił mnie jeszcze bardziej.
- Jesteś idealna- wyszeptał, oplatając mnie w tali i muskając moją szyję.
- Zamknij się – odparłam.
       Moje dłonie delikatnie podróżowały po jego klatce piersiowej, a on zajął się moimi plecami, co jakiś czas zaczepiając palcem o zapięcie biustonosza. W dalszym ciągu zostawiał pocałunki na mojej skórze, co było naprawdę cholernie przyjemne. Roztapiałam się pod jego dotykiem.
       Zjechałam niżej i rozpięłam jego pasek od spodni. Następnie przyszła kolej na guzik i rozporek. Luke mocniej zacisnął palce na moim ramieniu, kiedy wsadziłam rękę za gumkę jego bokserek. W ostatniej jednak chwili powstrzymałam się od jednoczesnego ściągnięcia z niego i spodni i bielizny, stawiając tylko na to pierwsze. Pomógł mi w tym, a potem rozpiął mi stanik i pociągnął w stronę łóżka.
       Opadłam na materac, a blondyn znalazł się tuż nade mną. Szybkim ruchem ściągnął ze mnie górną część bielizny, odrzucając ją w bok. Potem to samo spotkało dolną część. Wsunęłam palce w jego włosy, kiedy zaczął ustami schodzić coraz niżej. Pomagał sobie dłonią, a ja jęknęłam głośniej, w momencie, gdy jego wargi lekko zahaczyły o moją lewą pierś. Zaszumiało mi w głowie, czując jego ciepły i wilgotny język na swojej skórze.
       Spojrzał mi w oczy i znów połączył nasze usta. Puściłam go, zajmując się jego klatką piersiową. Moje dłonie zjeżdżały coraz niżej i niżej. Poczułam, jak przechodzi go dreszcz, kiedy zatrzymałam je na jego bokserkach. Wykorzystałam moment, kiedy oderwał się ode mnie. Podniosłam się i zepchnęłam z siebie.
- Ej – rzucił, gdy usiadłam na nim. Odgarnął mi z twarzy rude włosy. – Chciałem być na górze.
- Później– powiedziałam, nachylając się nad nim i muskając ustami, jego szyję. - Najpierw pańcia, potem kotek – odparłam i zaśmiałam się pod nosem.
- Jesteś wredna – powiedział, kiedy odepchnęłam jego ręce od siebie. – Jesteś zła.- Siedziałam na nim tak, że idealnie czułam to, że Luke był już naprawdę gotowy do właściwej zabawy. Zacisnęłam uda mocniej wokół niego, a on syknął, odchylając głowę nieco do tyłu.
- To moje urodziny – próbował dalej, a ja usłyszałam, jak jego oddech przyspieszył.
- Najlepszego – powiedziałam, całując go.
       Jego ręce zaczęły błądzić po moim ciele, a ja pozwoliłam mu na to. Serce biło mi, jak szalone. Zdałam sobie sprawę z tego, że i ja zaczęłam oddychać szybciej. W końcu odsunęłam się odrobinę tak, by on mógł ściągnąć z siebie bokserki. Następnie uniosłam się, a on wszedł we mnie, powodując, że zalała mnie mocna i kolejna fala przyjemności.
       Od razu nadałam szybsze tempo. Poruszałam się to w górę, to w dół. Czułam jego dłonie na sobie i głośniej jęknęłam, gdy lekko przejechał po moich bokach paznokciami. Nagle blondyn złapał mnie za nadgarstki i mocno przyciągnął do siebie tak, że opadłam na niego, a on wpił się w moje usta. Myślałam, że się uduszę, bo w tym momencie zabrakło mi powietrza. Lekko zakręciło mi się w głowie, ale cholera to było tak nieziemskie uczucie. Luke poruszył się we mnie, a ja jęknęłam po raz kolejny, wprost do jego ucha.
       Jednym ruchem przewrócił mnie na materac, a następnie obrócił tak, że znalazłam się twarzą do poduszki. Uniosłam się nieco, a on wszedł we mnie po raz kolejny. Zacisnęłam dłonie na pościeli, czując, jak po moim ciele przechodzi dreszcz. Odchyliłam się, a on złapał mnie za ramiona, wymuszając na mnie to, bym wstała.
       Podniosłam się, a on przycisnął się do mnie jeszcze mocniej. Cały czas pracował równym tempem, co doprowadzało mnie do szaleństwa. Poczułam się jeszcze lepiej, gdy jedna jego dłoń znalazła się na mojej piersi, a druga zjechała w dół. Przesunął tam palcem, a ja jęknęłam głośniej po raz kolejny. Jego twarz znajdowała się tuż przy mojej. Słyszałam i czułam na swojej skórze jego szybki oddech, a także ciche westchnięcia i pojedyncze stęknięcia, które wydobywały się z jego ust. Huczało mi w głowie od tych wszystkich doznań, a Luke złapał mnie za brodę i znów pocałował w usta.
- Połóż się na plecy – powiedział zachrypniętym głosem.
       Bez sprzeciwu zrobiłam to, o co poprosił. Szybkim ruchem, rozszerzył moje uda i nachylił się nade mną. Widziałam, jak na jego czole pojawiły się kropelki potu. Przez chwilę spoglądał na mnie tymi swoimi błękitnymi oczami, rozpalając mnie jeszcze bardziej – o ile było to w ogóle jeszcze możliwe. Potem wszedł we mnie mocniej i od razu zabrał się za robotę.
       Oplotłam jego biodra nogami, a on splótł nasze dłonie ze sobą i przycisnął je do pościeli. Usłyszałam jęk, jak wydostał się z jego ust, które zaraz po tym mocniej zacisnął. Musnął wargami mój obojczyk, a ja wyswobodziłam ręce z jego dłoni, pozwalając, by on zacisnął je na poduszce. 
       Wsunęłam rękę w jego włosy, delikatnie pociągając za nie. Drugą oplotłam jego kark. Luke uniósł się nieco wyżej, a ja mogłam znów zobaczyć jego twarz. Miał zamknięte oczy. Czułam jego spięte mięśnie.
- Luke- odezwałam się widząc, jak mocno zagryzł wargę. Jego oddech stał się jeszcze szybszy.
- Jestem... blisko – wyszeptał, nachylając się w moją stronę.
- Przyspiesz – poprosiłam, a następnie głośno jęknęłam, gdy to zrobił. 
       Przycisnęłam go do siebie mocniej, wbijając mu paznokcie w plecy, a on przeklął i syknął pod nosem. Szczytowaliśmy niemalże w tym samym momencie, zatracając się w tym zupełnie.
       Ciężko dysząc spojrzał na mnie, a potem złożył na moich ustach ostatni pocałunek. Uśmiechnął się pod nosem, a ja odwzajemniłam to. Następnie opadł obok na poduszki, by po chwili usiąść. Złapał za kołdrę i mocno za nią szarpnął tak, że podskoczyłam w miejscu. Narzucił ją na nas i ponownie zawisł nade mną.
- To był najlepszy prezent urodzinowy, jaki dostałem.
- Każdej to mówisz?- odparłam, siląc się na powagę, ale po chwili wybuchłam śmiechem. Luke przestał się uśmiechać.
- Nie – powiedział, przekręcając oczami. – Ale każda o to pyta – dodał, ze złośliwym uśmieszkiem. – Ał! – warknął, kiedy uderzyłam go z pięści w ramię. Prychnął pod nosem, kładąc się obok. – Tylko żartowałem.
       Usiadłam, przyciskając do siebie kołdrę. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Usłyszałam, jak Luke się poruszył. Dotknął mojego ramienia, a ja zerknęłam na niego.
- Co ty robisz? Chyba się nie obraziłaś?
- Nie- odparłam, machając w jego stronę ręką.
- Więc dlaczego nie możemy iść w kimę, jak normalni ludzie po seksie?
- Bo ja nie zasnę nago – powiedziałam, a moje oczy natrafiły na dół od mojej bielizny, która leżała na podłodze tuż przy łóżku. Schyliłam się po nią, a następnie zaczęłam ją powoli ubierać.
- Rany – jęknął. – Chcesz spać w sukience?
- Nie, pójdę do siebie – odparłam, wciskając bieliznę na biodra. Sama sobie utrudniałam zadanie, bo robiłam to prawie na siedząco.
- Boże, jesteś niemożliwa- skwitował. 
       Spojrzałam na niego, a ten wstał z łóżka. Starałam się nie patrzeć, ale i tak mój wzrok przez chwilę skupił się na jego odsłoniętych pośladkach. Wsunął na siebie bokserki w Supermana i podszedł do garderoby. Otworzył drzwi i wyjął coś. Odwrócił się, usiadł na łóżku i rzucił we mnie czarną koszulką.
- Cóż za delikatność – prychnęłam pod nosem.
- Może być?
- Może.
- Spoko.
- Spoko. - Ubrałam koszulkę, którą mi podał. On położył się do łóżka, zakrywając się kołdrą.
- Czy teraz możemy iść spać?
- Możemy – powiedziałam, kiwając głową. Zerknęłam na niego, a on ponownie przekręcił oczami. Złapał mnie za ramię i pociągnął w dół. Moja głowa opadła na poduszkę.
       Odwróciłam się na bok tak, że znalazłam się twarzą do niego. Widziałam, jak mi się przygląda i uśmiechnęłam się. On odpowiedział tym samym. Następnie przysunął się bliżej i objął mnie w pasie. Zamknął oczy. Wyciągnęłam rękę, po raz kolejny wsuwając ją w jego włosy i delikatnie zaczęłam poruszać palcami. Luke zamruczał pod nosem.
- Tak jest idealnie – powiedział cicho. – Nie przestawaj, bo to przyjemne.
- A jak zasnę?
- Nie zasypiaj.
- Chyba padło ci na głowę – rzuciłam, czując się zmęczona. Uśmiechnął się, nadal mając zamknięte oczy. Odwzajemniłam ten uśmiech, choć on tego nie widział. Potem sama przymknęłam powieki, czekając na sen.


***
Zgodnie z waszymi słowami "Jutro" i "jak najszybciej", mamy drugą część rozdziału za sobą (dokładnie wrzucony o 00:01 :D). Wiem, że nie mogłyście doczekać się ich pocałunku, więc mam nadzieję, że pocałunek z dodatkiem przypadł wam do gustu :D 
Jest to typowy rozdział z jedną sceną, ale mam nadzieję, że źle nie jest :D

Annie - mimo, że czytałam i oglądałam Gwiazd naszych wina, to dopiero po twoim komentarzu skapnęłam się z tym słówkiem "spoko". Oni za dużo go używają :)

Lusia - jestem ciekawa twoich podejrzeń odnośnie Asha :D

Kolejny rozdział w sobotę :)

Pozdrawiam!


W następnym odcinku:

Siedząc przy stole i starając się o niego nie opierać, bo kleił się niesamowicie, zaczęłam tworzyć plan działania. Najpierw korytarz, potem kuchnia, a na końcu salon. No i Luke… Kurwa! Dlaczego o nim pomyślałam?

***

- Jedna sprawa.
- Słucham?

***

- Ja chyba… W czasie… No, wiesz… Nie chciałam – wydusiłam z siebie, a on zaśmiał się pod nosem.
- To nic takiego.

***

- Rose?
- Co?
- Jesteś... jesteś…

***

- Nie jest taki mały Em – odezwał się męski głos. – Jest wyższy ode mnie.
- On zawsze będzie moim małym Lu – zaświergotała, a ja cicho zaśmiałam się pod nosem. – To dla ciebie. Wszystkiego najlepszego. 

17 komentarzy:

  1. Jeszcze nie przeczytałam ale już sie zabieram, po prostu chciałam dodać pierwsza komentarz xd / Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OMG TAK DŁUGO NA TO CZEKAŁAM! OMG JKAWEDBFXJL NIE NO OMG!
      Dobra liczyłam na ten pocałunek w urodziny ale tak też może być! Jezu tak! Tak! Tak! Tak! Kurde omg tAK! No nie! Serio nie wiem co napisać, jak sie zachować, nic nie wiem! Czytając rozdział cały czas miałam na ustach 'o' albo przegryzałam wargę (tak sie jaram rozdziałami LOL) no i co chwila piszczałam z tego co sie dzieje! Ten rodział, te sceny, te momenty są tak bardzo dobre. Jak zaczeli sie kłucia to już myślałam że w złych nastrojach pójdą spać albo coś ale przypominało mi się że Luke mówi że to jego najlepsze urodziny i z podekscytowaniem czytałam dalej czekając na jakąś 'gorącą' scenę i bardzo ci dziękuje za to co sie stało. Jestem mega podjarana i nakręcona na dalsze rozdziały, mam nadzieje że nic sie między nimi nie spieprzy czy coś. Kocham cie, (przepraszam za ten pierwszy komentarz idk dlaczego go napiałam) życzę weny i dużo chęci do pisania a takrze miłego dnia i ogólnie wakacji. Pozdrawiam i czekam na następny / Anna x

      Usuń
  2. OMG! OMG! OMG! AUEIDHWdJWjw XD UMARŁAM, A RACZEJ UMRĘ BO MAM EMOCJONALNY ZAWAŁ SERDUCHA PRZEZ TEN ROZDZIAŁ!!! Dobra, już się nie drę XD po prostu nie mogę... Myślałam, że będzie to dalsza impreza i że zafundujesz nam całusa, a oni no... oni poszli w tango pełną parą. CHCĘ WIĘCEJ TAKICH SCENEK MIĘDZY NIMI!!! Jaram się tym, jak Reksio szynką. Ciesz się, że wbiłam tu zaraz po twojej cynie o nowym rozdziale :D Uwielbiam ich, uwielbiam to opowiadanie i po prostu jestem uzależniona. Teraz już musi między nimi coś być, bo nie wierzę, że po czymś takim sobie odpuszczą - szczególnie, że Rose będzie myśleć o Hemmo (fragmenty na końcu) i niech go łapie i nie puszcza :D Kibicuje im!!!
    Jak to, dopiero w sobotę??? Ja chcę już teraaaaz!!! No, weź... Chyba nie wytrzymam tak długo.
    Pozdrawiam Milena
    ps. Mój komentarz jest dzisiaj chyba bez ładu i składu, ale to przez ten odjazdowy wyczepisty i seksi rozdział XD

    OdpowiedzUsuń
  3. O MÓJ BOŻE, JESTEŚ PIEPRZONYM GENIUSZEM!!! (: xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. O JEZU JEZU JEZU JEZU JEZU JEZU JEZU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! *0* ZARAZ PO PROSTU ZEJDĘ Z TEGO ŚWIATA, BOŻE KOCHANY !!!! *coś tak przeczuwałam, że coś się wydarzy*
    JEJUNIU *0* AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA FANGIRLING POZIOM HARD!!!!!! *0*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział w sobotę, bo musimy ochłonąć po tym rozdziale, prawda? *.*

      Usuń
  5. Łooo, łoooo, łoooo... łooo... ło... Nie spodziewałam się, że to tak będzie od razu po pocałunku! Co najwyżej pocałunek, a tu proszę! Nie nie no, GENIALNE!!! Nareszcie! (Jestem osobą, która się bardziej wzrusza niż jara, tak że u mnie ten entuzjazm jest ,,schowany" :P) Ale ile to trwało, zanim w ogóle się pogodzili... Alkochol dopomógł XD Moje mroczne myśli stwierdziły, że jesteś zdolna wpakować Rose w ciążę (XD) i chociaż byłoby ciekawie, to jakoś wolałabym brak takiego obrotu sprawy :P
    A co do Asha, to mam wrażenie, że spodobała mu się nasza Rosie, ale to tylko takie przypuszczenia :)
    Buziaki, pozdrowienia, weny
    Lusoa :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Lusia

      No i nominuję Cię, jak obiecałam do LA:
      http://corka-jacka-frosta.blogspot.com/2015/07/la-pierwsze-i-drugie-na-tym-blogu.html

      Usuń
  6. O kurde,kurde.. Nie wierze! Ale tak dlugo na to czekałam.!!! W końcu..!! Jakie to bylo słodkie i takie ughtdsf... :D xD

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG OMG CHYBA UMARŁAM I JESTEM W NIEBIE!!
    Tak długo czekałam na pocałunek a tu takie zaskoczenie. Jeju, uwielbiam cię kobieto!! *.*
    PS. Też pomyślałam o ciąży Rose ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. UMARŁAM W TYM MOMENCIE DZIEWCZYNO...;O

    OdpowiedzUsuń
  9. JEZUSIE BRODATY JA PRZECZUWAŁAM, ŻE TO ZROBISZ! XD no po prostu wiedziałam! chyba zostanę jakimś jasnowidzem ;o
    To wszystko było takie ahsgasgsyfdghaf, że nie mogę normalnie ubrać tego w słowa ;o mam tylko nadzieję, że Rose jedzie na tabletkach, bo dziecko to by był ogroooomny szok.
    czekam do soboty z jeszcze większą niecierpliwością niż zawsze.
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział megaa!! *--*
    ORGAZM *--*
    Ale czzuje trochę smutek bo liczyłam na to że ona będzie z Calumem no i ona nie była dziewicą? O.O
    Fajnie by było gdyby mu to wykrzyczała a on powiedział coś w stylu "Aaa to dlatego byłaś taka ciasna' :DD I oni nie używali prezerwatyw? A co jak ona bd w ciąży? O..O

    OdpowiedzUsuń
  11. O MÓJ BOŻE. JA ICH SZIPUJE! TAK! <3 Japierdyle jaram sie twoim fanfikiem *-*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dzieczyno to był najlepszy rozdział ever. JUST I LOVE IT!!!!!!!. DON'T STOP rób to co robisz bo piszesz genialnie

    OdpowiedzUsuń
  13. UMARŁAM W TYM MOMENCIE DZIEWCZYNO !!! :)
    Długo czekałam na ten rozdział :)
    Mam nadzieje,że nie będzie żadnej ciąży !
    Pisz szybko nexta !! :) *-*

    OdpowiedzUsuń
  14. OMFG ! to ja czekałam na pocałunek a tu taka niespodzianka :D
    Kocham Cię kobieto !
    Z niecierpliwością czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń