czwartek, 6 sierpnia 2015

S3 - Rozdział 13 cz.2

When your lips touch mines, It's the kiss of life


       Przeważnie zawsze korzystałam z prysznica, bo było to o wiele szybsze. Zresztą niezbyt lubiłam wylegiwać się w wannie. Dzisiaj zrobiłam jednak wyjątek. W ramach relaksu przyszykowałam sobie ciepłą kąpiel.
       Piany było tyle, że pokrywała niemalże całe moje ciało. Musiałam nieco ją odgarnąć, by nie pomoczyć gazety, którą sobie przyniosłam. Zresztą dziwiłam się, że w ogóle po nią sięgnęłam, bo raczej nie czytałam takich typowo babskich pisemek, w których to znajdowały się teksty o tym, jak sprawdzić, czy facet cię kocha, jak pogodzić się z przyjaciółką, czy dziesięć sposobów na udany seks. Niestety tylko taką prasę znalazłam w pokoju. Gazetę przytargała do domu moja mama. A przyniosła ją tylko dla tego, że zaciekawił ją reportaż o domu poprawczym, który był na końcu.
        Uniosłam brwi do góry, zatrzymując wzrok na tytule Cała prawda o męskim wzwodzie. Przejechałam wzrokiem po przystojnym modelu, siedzącym pod tytułem w samych bokserkach, a następnie zerknęłam na tekst obok. Artykuł pisał facet. Przeczytałam kilka linijek i po prostu parsknęłam śmiechem.
- Rose! – Usłyszałam głos Luke'a, po drugiej stronie drzwi.
- Żarcie masz w lodówce! – odpowiedziałam, wracając do męskich wzwodów. Zaśmiałam się po raz kolejny. Ten artykuł rozkładał mnie na łopatki.
- Co robisz?!
- A co można robić w łazience?! – Przekręciłam oczami. Luke naprawdę czasami nie używał mózgu.
- Co?- Boże, zaraz go trzepnę telepatycznie przez te głupie drzwi. Czy w tym domu nie można mieć chwili spokoju?
- Kąpie się!
        Zdążyłam spojrzeć na gazetę, gdy drzwi otworzyły się. Bez jaj… Luke, jak gdyby nigdy nic wszedł do łazienki, zamykając za sobą drzwi. Miał na sobie białą koszulkę i szare dresy. Uśmiechnął się do mnie, a następnie podszedł bliżej. Usiadł na brzegu wanny, a ja uniosłam brwi do góry, spoglądając na niego z niedowierzaniem.
- Możesz stąd wyjść?- zapytałam. – Jakbyś nie zauważył, kąpie się.
- Już widziałem cię nago… I to nie raz – odparł, z tym pewnym siebie uśmieszkiem. – Choć teraz nic nie widać.
- I dobrze. Spadaj – mruknęłam, znów skupiając się na artykule.
- Co czytasz?
- Luke! – warknęłam, kiedy odgiął mi gazetę. 
        Spojrzał na tytuł i parsknął niekontrolowanym śmiechem. Musiałam chwilę odczekać, bo blondyn dostał głupawki. Jego twarz zrobiła się czerwona, a ja przez chwilę myślałam, że się udusi. W końcu jednak nieco się uspokoił.
- I jaka jest ta prawda o tym męskim wzwodzie? – zapytał, a ja niewiele myśląc, trzepnęłam go gazetą. – Ej! Zapytać się nie można? – powiedział i znów zachichotał, jak nienormalny.
- Mogę wiedzieć, czemu mi przeszkadzasz?
- Mam pytanie…
- Nie mogło poczekać?
- Nie – powiedział, wyrywając mi gazetę. Odrzucił ją na drugi koniec łazienki. Przekręciłam oczami. – Poedukujesz się później… Ał! Kurwa, Rose! To już trzeci raz, kiedy dzisiaj od ciebie obrywam!* – warknął, gdy uderzyłam go z pięści w ramię. Spojrzał na mnie i ku mojemu zdziwieniu znów się uśmiechnął. – To mnie kręci…
-Kręci cię przemoc? To się leczy kotku… - Luke utkwił we mnie swoje błękitne oczy. – Co z tym pytaniem?
- Pytanie odnośnie balu – pociągnął temat, a ja pokiwałam głową. – Jak się ubierasz?
- Co? – wydusiłam z siebie. Serio, to nie mogło poczekać? – Jak, jak? Normalnie. Co cię to obchodzi? – Luke spojrzał na mnie, jak na kosmitkę.
- Idę z tobą, więc mnie obchodzi – powiedział powoli. No… W sumie racja.
- Jeśli cię to ciekawi, to idź zobacz. Sukienka wisi w mojej garderobie na drzwiach…
- Jaki ma kolor?
- Błękitno czarny. Co to za pytania Luke?
- Bo wcześniej mówiłaś, że chcesz byśmy mieli podobne akcenty – jęknął. Rozmawianie z Lukiem na temat mody groziło mi chyba uszczerbkiem na zdrowiu.
- Serio, to nie mogło poczekać, aż się wykąpię? – mruknęłam, kiedy ten zacisnął mocno usta.
- A może chciałem sobie tylko na ciebie popatrzeć? – odparł ze złośliwym uśmieszkiem. – Nie! Nie! Nie!– Krzyknął, odskakując, kiedy moja pięść znowu poszybowała w jego kierunku. – Czwarty raz się nie dam!
- Czy to wszystkie pytania? – zapytałam, kiedy ponownie usiadł na brzegu wanny.
- W sumie, tylko o kolor. Muszę zobaczyć, czy mam coś błękitnego…
- Krawat.
- Co?
- Zobacz, czy masz błękitny krawat, najlepiej w przybliżonym odcieniu. – Luke uniósł jedną brew do góry. – Może być też koszula.
- Koszuli na pewno nie mam – powiedział powoli.
- W razie co, pójdziesz na zakupy- rzuciłam ze śmiechem. – Bo garnitur masz nowy. Zresztą wy macie łatwiej – jęknęłam. – Wciskacie się w garniaki i idziecie, a my musimy odstawiać szopki. 
        Blondyn spojrzał na mnie z politowaniem, kiedy nadąsana wysunęłam dolną wargę. Zaśmiał się. Tak, jego to bawiło, ale prawda była właśnie taka. Faceta jest o wiele łatwiej ubrać na takie imprezy.
- Masz długą, czy krótką sukienkę?
- Luke – odparłam, wlepiając w niego swoje ciemne oczy. – Czy ty się boisz, że zrobię ci obciach?
- Nie – powiedział ze śmiechem.- Jestem tylko ciekawy. – Wskazałam ręką na drzwi, dając mu do zrozumienia, by poszedł i sobie ją po obejrzał. – Później ją zobaczę. A zresztą… Ty masz naprawdę dobry styl. Podoba mi się. I zresztą nie tylko mi – stwierdził, zerkając na mnie. – Inni też na dłużej zatrzymują na tobie wzrok.
- O no, wow – mruknęłam, przekręcając oczami. Nie mogłam uwierzyć, że gadam z nim właśnie na takie tematy. – Może w końcu znajdę sobie jakiegoś faceta, który poleci na to, że mam fajne spodnie. Albo na to, że mam dobrze dopasowane skarpetki do trampek.
        Luke oparł brodę o rękę, która znajdowała się na jego kolanie. Zacisnął lekko usta. Przestał się uśmiechać. Wpatrywał się tylko we mnie i milczał. Uniosłam lekko brwi do góry, zastanawiając się, o co tym razem mu chodzi. Co takiego powiedziałam, że nagle Hemmings spoważniał.
        Spojrzałam w te jego błękitne tęczówki, które jeszcze przed chwilą były wesołe. Zupełnie mi się to nie podobało. Szczególnie, że Luke miał w sobie to, że zaraz uruchamiało mi się sumienie i jakieś poczucie winy, nawet wtedy, gdy nie znałam przyczyny jego zachowania.
- Co jest? – zapytałam.
- Nie, nic nie jest – odparł, wzruszając ramionami. Jego nie, nic nie jest było tak mocno wymowne, że doskonale czułam, że na pewno coś jest. Widząc jednak jego minę, wiedziałam, że za żadne skarby świata mi tego nie powie. Kolejne sekreciki Hemmingsa.
- No, spoko – powiedziałam powoli.
- Pójdę już.
- Nie, poczekaj – odparłam szybko, zanim zdążył się podnieść. 
         Nie wiem czemu, ale wzięłam sobie za cel doprowadzenie go do dawnego weselszego stanu. Dlatego, niewiele myśląc uśmiechnęłam się i zrobiłam coś, co go kompletnie zaskoczyło. Chwyciłam go mocno za koszulkę i pociągnęłam w swoją stronę.
        Rozległ się głośny plusk, kiedy Luke wylądował w wannie. Nie przemyślałam tego do końca, bo jednak trochę to bolało, kiedy wleciał we mnie, niczym worek kartofli. Jego ubrania szybko wsiąknęły wodę, a ja dla zabawy ochlapałam go. Gdy podniósł głowę, zobaczyłam jak z jego włosów, nosa i brody ściekają małe kropelki i piana, która wypełniała całą wannę. Teraz woda i piana były też poza wanną.
- Rose! –krzyknął, a ja parsknęłam śmiechem. – Bardzo zabawne! Mam telefon w kieszeni!
- Bez jaj! – odpowiedziałam i faktycznie się przestraszyłam. Jeszcze tego mi brakowało, bym zamoczyła jedną z ukochanych zabawek blondyna.
- Żartowałem – powiedział po chwili, a ja trzepnęłam go w ramię. – Ał! Musisz ciągle mnie okładać?
- Wstawaj i spadaj – rzuciłam, odpychając go od siebie.
- Może jednak zostanę? – odparł, uśmiechając się. Spojrzałam w te jego błękitne tęczówki, które znów miały w sobie te wesołe iskierki. Cel został osiągnięty.
- Spadaj – powtórzyłam, a ten powoli podniósł się. 
        Zobaczyłam, jak koszulka przykleiła się mu do ciała, idealnie pokazując jego sylwetkę sportowca. Jego kolana znalazły się po obu stronach moich nóg. Nie powiem, ale ten widok był naprawdę… smaczny. Zapatrzyłam się dłużej na niego, gdy ten strzepywał z ramion pianę. Oblizałam usta. Wcale nie chciałam, by sobie poszedł.
- Zostań- wyrzuciłam z siebie, podnosząc jednocześnie głowę.
- Przed chwilą kazałaś mi spadać – powiedział, opierając ręce na brzegach wanny.
- Zmieniłam zdanie – oznajmiłam. 
        Wyciągnęłam rękę w jego stronę. Za koszulkę nie miałam, jak złapać, bo mokra mocno przyległa do jego ciała, dlatego szarpnęłam go z spodnie. Luke zjechał niżej tak, że prawie nade mną zawisł.
- Nie nadążam za tobą księżniczko – wyszeptał, a ja spojrzałam na jego usta.
- Nie musisz – mruknęłam. – Chociaż to nie sprawiedliwe, że ty masz na sobie ubranie, a ja nie – dodałam, ciągnąc go za skrawek jego koszulki.
- Więc?- zapytał z uśmiechem, unosząc brwi do góry.
- Pozbądź się tego.
         Gdy tylko to powiedziałam, pochylił się jeszcze bardziej i pocałował mnie. Objęłam go, oddając mu pocałunek, mocniej mocząc jego ubranie. Zresztą… Teraz to i tak nie miało większego znaczenia.
        Luke podniósł się i ściągnął z siebie koszulkę. Rozejrzał się po łazience, a potem wycelował i wrzucił ją do otwartej kabiny prysznicowej. Wylądowała w środku z głośnym chlupnięciem. Podniosłam się wyżej, a on znów złączył nasze usta ze sobą. Przejechał delikatnie palcami po moich ramionach, a ja poczułam przyjemny dreszcz na plecach.
- Ciekawe, jak ściągniesz spodnie – wyszeptałam ze śmiechem.
- To też da się, jakoś załatwić – odpowiedział. Przygryzł moją dolną wargę, a ja cicho jęknęłam. Uwielbiałam, gdy tak robił, a ja nie mogłam tego kontrolować w żaden sposób. To było tak bardzo rozpalające, że miałam ochotę po prostu się na niego rzucić.
        Luke uśmiechnął się, a następnie odsunął na drugi koniec wanny. Usiadł po prostu w wodzie, a ja zgięłam nogi, by zrobić mu więcej miejsca. I tak było ciasno, biorąc pod uwagę to, że wanna ta raczej była przeznaczona dla jednej osoby, a nie dwóch, a po drugie Luke był naprawdę wysoki. Zresztą był najwyższy z całej swojej paczki.
        Z rozbawieniem przyglądałam się temu, jak pod wodą ściąga spodnie i bokserki. Musiał się trochę przy tym namęczyć, bo wszystko było mokre. W końcu wyciągnął je na powierzchnię, wycisnął i rzucił w kierunku prysznica. Tak, jak wcześniej koszulka, tak i te części garderoby pacnęły idealnie w środku kabiny.
        Wyciągnął rękę w moją stronę, zwilżając usta językiem. Zdałam sobie z tego sprawę, że naprawdę w tym momencie mocno się na niego nakręciłam, bo mój oddech nieco przyspieszył, gdy tylko na niego spojrzałam. Zresztą mokry Hemmings, to mocniej podniecający mnie Hemmings.
- Chodź do mnie – powiedział.
        Podałam mu rękę, a on pociągnął mnie w swoją stronę. Usiadłam na jego udach, wpijając mu się w usta. Jego ręce znalazły się na moich plecach, i zaczęły powolną wędrówkę po moim ciele. Ciepła woda wzmagała tylko to przyjemne uczucie, jakie wywoływał we mnie jego dotyk. Przycisnęłam go do siebie mocniej, gdy jego usta znalazły się na mojej szyi.
- Co ty ze mną robisz księżniczko? – wyszeptał lekko zachrypniętym głosem, wprost do mojego ucha. Pod wpływem jego głosu, znów przeszedł mnie szybki dreszcz, który z pewnością zauważył.
- A co ty ze mną robisz kotku? – mruknęłam, napierając na niego bardziej.
- Powiedz to – rzucił, a ja zaśmiałam się.
- Pieprz się ze mną Hemmings – odparłam, a on pocałował mnie mocniej i zachłanniej, niż wcześniej.
        Jedną ręką oplotłam jego kark. Druga powędrowała od szyi w dół, kończąc na jego brzuchu, tuż pod wodą. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Jego błękitne oczy skutecznie potrafiły mnie wciągnąć. Ujął moją twarz i musnął wargami moje usta. Zauważyłam, że nie tylko ja zaczęłam szybciej oddychać.
        Moja ręka zjechała jeszcze niżej, na co on cicho syknął. Po raz kolejny oblizał wargi, a potem znów wpił się w moje usta. Wstrzymał oddech, gdy moja ręka zacisnęła się na nim. Poruszyłam nią, a on głośno wypuścił powietrze. Złapał mnie za uda i przysunął do siebie bliżej. Jego wargi zjechały z moich ust, na brodę, szyję, a potem obojczyki. Odgięłam się nieco do tyłu i jęknęłam, gdy dotarł do piersi.
        W końcu wyprostowałam się, obejmując go wokół karku. Uniosłam się, a on wszedł we mnie, na co zareagowałam kolejnym jękiem. Oparłam czoło o jego czoło, przygryzając wargę. Ponownie spojrzałam w jego oczy, a on połączył nasze usta. Jego dłonie mocno objęły mnie wokół talii.
        Woda w wannie bujała się równym tempem, które wyznaczałam i kontrolowałam. Nie mogło być za szybkie, bo wtedy zalalibyśmy jeszcze większą część łazienki. Nie był też wolne, bo żadne z nas nie lubiło zbyt powolnego seksu. Jedno było jednak pewne, woda potęgowała doznania. Choć może podsycało nas też samo miejsce, które było inne, niż nasze pokoje, czy piwnica Luke'a. Nic dziwnego, że oboje kompletnie straciliśmy kontrolę nad tym, co się działo.
         Wsunęłam dłoń w jego włosy, mocząc je jeszcze bardziej. Jego ciepły oddech rozpalał moją skórę. Nasze twarze były tak blisko siebie, że idealnie widziałam każdą najdrobniejszą nawet zmianę w jego mimice. Zacisnął usta, a potem jęknął głośniej, napierając na moje ciało mocniej. Wtuliłam się w niego bardziej, nie zmieniając tempa. Poczułam jego dłoń na swoich łopatkach. Wiedziałam, że długo już nie wytrzymam.
- Luke – wymruczałam, kiedy lekko przejechał po moich plecach paznokciami. 
        Moja ręka mocniej zacisnęła się na brzegu wanny. Jego oddech przyspieszył jeszcze bardziej. Przymknęłam oczy, skupiając się tylko na nim i na tym, co zaraz się wydarzy. Z naszych ust jednocześnie wydobyły się dłuższe jęki. Jego nieco głośniejszy, a mój stłumiony przez jego skórę, do której przycisnęłam usta. Po chwili doszliśmy w tym samym momencie.
        Przez dłuższy moment obejmowałam go ciasno rękami, starając się uspokoić oddech. W końcu odsunęłam się od niego i spojrzałam w te jego błękitne oczy. Znów byliśmy blisko, a ja wychwyciłam, jak zadrżały mu usta. Nachyliłam się i lekko musnęłam je swoimi, a Luke rozchylił je bardziej, by znów połączyć nas w pocałunku. Teraz o wiele bardziej spokojniejszym i delikatniejszym, niż wcześniejsze.
         Uśmiechnął się, a ja odpowiedziałam mu tym samym. Przejechał mokrą dłonią po moim nosie i wargach, a ja zaśmiałam się. Odsunęłam się od niego, zatrzymując się na samym środku wanny. Odkręciłam kran, by dolać cieplejszej wody. Po krótkiej chwili znów było jej pełno. Wolałam nie wiedzieć ile znajduje się jej na podłodze.
        Podniosłam głowę do góry, zdając sobie sprawę z tego, że Luke cały czas mnie obserwuje. Nasze oczy znów się ze sobą spotkały. Po raz kolejny uśmiechnął się pod nosem. Wyciągnął do mnie rękę, a ja chwyciłam za nią. Pociągnął mnie w swoją stronę tak, jak za pierwszym razem. Pocałował mnie lekko w nos, a potem odwrócił. Moje plecy dotykały jego klatki piersiowej. Objął mnie w pasie, a ja ułożyłam się wygodniej, opierając głowę na jego ramieniu.
       Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę, rozkoszując się ciepłą wodą i ciszą, która panowała między nami. W końcu jednak zarządziłam wyjście z wanny, bo jednak nie było to na dłuższą metę zbyt komfortowe. Zresztą blondyn sam wyjęczał, że nieco zdrętwiał.
       Wyszłam z wanny pierwsza, łapiąc za dwa białe puchate ręczniki. Jeden podałam Lukowi, który stanął tuż obok mnie. Oboje zaczęliśmy się szybko wycierać. Owinęłam się swoim i spojrzałam w lustro, poprawiając nieco włosy. W jego odbiciu zobaczyłam, jak Luke zakłada ręcznik wokół bioder. Podniósł głowę i uśmiechnął się, widząc, że mu się przyglądam.
- Co?
- W takiej wersji wyglądasz naprawdę seksownie –odpowiedziałam ze śmiechem, zatrzymując wzrok na ręczniku, a potem na jego klatce piersiowej, uśmiechniętej twarzy i wilgotnych włosach.  
- Chcesz podyskutować na temat męskich wzwodów? – zapytał, pochodząc do mnie. Parsknęłam śmiechem, a on objął mnie w pasie, przyciągając do siebie. – Co to w ogóle za gazeta?
- Znalazłam ją w salonie.
- Nie gadaj, że Sarah czyta takie rzeczy – powiedział ze śmiechem, opierając brodę o mój obojczyk.
- Nie, zainteresowało ją coś innego – odpowiedziałam ciszej.
       W pewnym momencie oboje zamarliśmy, słysząc kroki na korytarzu. Przełknęłam ślinę. Któryś z naszych rodziców wrócił już do domu. Luke wyprostował się, spoglądając na drzwi. Odwróciłam się w jego stronę, przyciskając palec do ust. Pokiwał głową.
- Hej! – krzyknął Dan, lekko pukając w drzwi. – Kto tam jest?
- Ja – odpowiedziałam szybko. – Właśnie wyszłam z wanny.
- Co powiesz na pizzę? Nie chce mi się gotować, chyba, że ty coś upichcisz – odpowiedział.
- Pizza może być.
- Nie wiesz, gdzie podział się Luke? – zapytał, a ja spojrzałam na jego syna. – Widziałem jego samochód przed domem. Zostawił też w pokoju telefon.
- Mówił, że gdzieś na chwilę wychodzi – odpowiedziałam, a Luke znów pokiwał głową.
- To było dawno?
- Nie wiem. Pewnie zaraz wróci.
- Dam mu piętnaście minut. Jak nie zjawi się do tego czasu, to zamawiamy jedzenie bez niego, pasuje?
- Jasne.
- I gitara- rzucił Dan, a potem usłyszałam, jak odchodzi od drzwi.
- Chce jeść beze mnie?- wyszeptał Luke, a ja trzepnęłam go w ramię.- Ał – syknął. – Co znowu nie tak powiedziałem?
- Nie masz gorszych problemów? – mruknęłam cicho.
- Jestem głodny – rzucił cicho. Przekręciłam oczami. Luke czasem przechodził sam siebie.
- Trzeba wymyślić jakiś plan – odparłam, rozglądając się po łazience. 
       Podeszłam do prysznica i wyciągnęłam jego mokre rzeczy. Bosko… Blondyn utknął tu w samym ręczniku. Wrzuciłam je do umywalki, opłukałam wannę, a potem wycisnęłam jego ubrania. Następnie rozwiesiłam je na brzegu wanny, by przeschły.
- Zagadasz go, a ja się wymknę – powiedział cicho, nachylając się w moją stronę.
- Znajdź sobie jakieś ubranie – odparłam, wskazując na kosz.
- Te są brudne – mruknął, krzywiąc się.
- To nic. Zakładaj cokolwiek. Pójdziesz później do pokoju i się przebierzesz.
       Kątem oka zauważyłam, jak chłopak przekręca oczami, a potem podchodzi do kosza. Zaczął w nim grzebać. W końcu wyciągnął parę czarnych dresowych spodni i koszulkę w tym samym kolorze. Najpierw ubrał górę. Ja zabrałam się za osuszanie podłogi.
- Nie mam bokserek – wyszeptał, a ja miałam ochotę trzepnąć się w głowę.
- Po co ci? Założysz je później.
- W sumie racja – odparł, wzruszając ramionami.
       Odwróciłam się, kiedy ściągnął z siebie ręcznik. Ponownie spojrzałam na niego, gdy miał już ubrane spodnie. Podeszłam do swoich ubrań i szybko je założyłam. Podniosłam z ziemi gazetę i wsadziłam ją pod pachę.
- Dobra, teraz ta gorsza część planu – powiedziałam cicho, a on pokiwał głową. – Nie wiemy, gdzie jest Dan, więc trzeba być czujnym.
- Będę za tobą- odpowiedział i tym razem to ja pokiwałam głową.
       Przełknęłam ślinę i cicho otworzyłam drzwi od łazienki. Wychyliłam się na korytarz. Odetchnęłam z ulgą. Dan urzędował w sypialni. Wyskoczyłam z pomieszczenia, machając na blondyna, który wyleciał na hol. Ruszył w kierunku swojego pokoju, ale ja złapałam go za rękę. Zrobił zaskoczoną minę, a ja popchnęłam go mocno w stronę schodów. Dan właśnie wychodził z sypialni.
       Zrobiłam wielkie oczy, kiedy podniósł głowę. Na szczęście Luke ustawił się w taki sposób, że wyglądało to tak, jakby właśnie wszedł po schodach na górę.
- No, jesteś – powiedział, na widok swojego syna. – Będziemy zamawiać pizzę, co ty na to?
- Jestem, jak najbardziej za – odpowiedział blondyn.
- To idę dzwonić. Jaką chcecie?
- Z salami – rzucił szybko Luke.
- A ja z kurczakiem.
- Jasne. Jedna z salami, a druga z kurczakiem – powiedział Dan, kiwając głową.  – Co powiecie na jakiś film?
- Tylko nie sensacyjny – jęknęłam, krzywiąc się.
- Komedia?
- Komedia pasuje – odpowiedziałam. Starszy Hemmings ponownie pokiwał głową, a potem minął nas i zszedł na dół. Po jego krokach wnioskowałam, że wszedł do salonu.
- Mało brakowało – wyszeptał Luke, kiedy podszedł do mnie.
- Mało – powiedziałam ze śmiechem.
       Blondyn nachylił się nade mną i lekko musnął moje usta swoimi. Potem wyprostował się, posłał mi ten swój pewny siebie uśmieszek i poszedł do swojego pokoju. Przekręciłam oczami. Jak mam funkcjonować w tym domu, kiedy on robi coś takiego? Coś, co tak bardzo mi się podoba i jednocześnie uniemożliwia normalne myślenie. Prychnęłam pod nosem i ruszyłam do swojego pokoju. 

* dla przypomnienia jest to kontynuacja dnia z poprzedniej części, więc Luke liczy uderzenia od początku, czyli od lekcji angielskiego :)


***
Druga część rozdziału numer 13 za nami. Milena - masz swoją hot scenkę :D 
Jeśli w rozdziale pojawiły się jakieś błędy, to z góry przepraszam, ale dzisiaj tak pieką mnie oczy (pewnie wina mojego boskiego oświetlenia w pracy), że ledwo widzę literki - więc wybaczcie :)

Ogólnie do zakończenia sezonu numer 3 pozostały trzy rozdziały - jeden na pewno będzie do podzielenia na dwa. Nie pamiętam, jak z resztą :)

You're Mine - pojechałaś taką wiązanką, że aż wybuchłam śmiechem XD

Annie - nie tylko ty, bo ja sama też nie zwróciłam na to uwagi :) I według tłumacza by wujek Google - Mori to znaczy umierać. Mam tylko nadzieję, że to słówko nie przyniesie pecha Michaelowi i Lori XD

Benia XYZ - mam nadzieję, że twoje "skąd bierzesz te wszystkie pomysły" było w sensie pozytywnym, a nie, że są kijowe :)

Marysia - ogólnie historia ta miała być lekkim romansem z domieszką komedii i dramatu (choć więcej stawiałam na to pierwsze, ale nie zawsze to wychodzi), głownie chodziło o pokazanie ich dziwnej relacji, która z sezonu na sezon się zmienia. Czy dążę do jakiegoś szczególnego wydarzenia? Chyba nikogo nie zaskoczę, gdy napiszę, że dążę do ślubu ich rodziców, który powoli się organizuje, skupiając się jednak nie na panu i pani młodej, a ich dzieciach. Nie jestem jednak pewna, czy odmieni to bieg opowiadania. W sumie każde ostatnie rozdziały zmieniały nieco "ten bieg". -Nie mam pojęcia, czy w miarę składna i satysfakcjonująca była moja odpowiedź  :) W razie co przepraszam :)  

Cieszę się, że kolejnymi rozdziałami nadal potrafię was w jakiś sposób zainteresować. Dziękuję za wasze świetne, zakręcone i zabawne komentarze! Jesteście najlepsiejsze z najlepsiejszych - ale to wiecie :)

Następny rozdział może pojawić się w sobotę (o ile zdążę go wrzucić po pracy), a jak nie to bankowo będzie w niedzielę.

Pozdrawiam!



W następnym odcinku:

- Z kim odwalasz ten projekt? – zapytał Irwin, spoglądając na kumpla. Zauważyłam, jak Luke skrzywił się po raz kolejny.
- Z Harper – odpowiedział, a ja myślałam, że coś mnie strzeli. Irwin wydusił z siebie długie uuu

***

- Co ty wyprawiasz? – zapytał, gdy ona uklęknęła tuż przy nim. Była tak blisko niego, że dokładnie mógł obejrzeć jej ciemne tęczówki i różowe wargi. Ujęła jego twarz w dłonie.
- Naprawdę nie mogę się powstrzymać – wyszeptała, napierając na niego. 

***

- Myślisz, że mają się ku sobie? – zapytała ze śmiechem, a ja zrobiłam wielkie oczy.
- Bez jaj, nawet ich nie łącz – prychnęłam pod nosem, a mama zachichotała pod nosem.
- Naprawdę jej nie lubisz.
- Nawet gorzej – mruknęłam.

***

- Kurwa – syknął pod nosem.
- Luke! – skarciła go mama, ale on nic sobie z tego nie robił. 

***

- Będę cię mieć na sumieniu – odparłam, a on znów mnie przytulił.
- Nie, na sumieniu nie – powiedział, a ja poczułam, że się uśmiecha. – Ewentualnie pod albo nad sobą księżniczko.
- Jesteś nienormalny – skwitowałam. 

12 komentarzy:

  1. Wowowowo, patrzę na zsgarek i widzę że to już czas. No i czytam nowy rozdział, to się nazywa życie. B))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gorąco widzę! Zastanawia mnie, jak oni to rozegrają, żeby nie zostać rodzeństwem... tak, o 6 rano mamnrozkminy życiowe odnośnie twojego ff, od którego się swoją drogą uzależniłam <33
    Cudowny rozdział, jak wszystkie inne, na prawdę nie mogę doczekać się następnego ^-^
    Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, jaką fajna niespodzianka na rozpoczęcie dnia.... Kolejny rozdział boski, jeśli mogę wiedzieć to gdzie pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiscie ze bylo tocw pozytywnym sebsie uwielbiam czytac twoje opowiadania. jestes bardzo kreatywna i twoje opowiadanie nie jest nudne tylko cos sie za

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacx ze komentarz nie jest dokonczony ale pisalam go na telefonie i przez przypadek dalam opublikuj zanim go dokoncxylam a chcialam dopisac ze twoje opowiadnie nigdy nie jest nudne tylko zawsze cos sie dsieje

      Usuń
  5. Cześć, dziękuje za odpowiedź!
    Właśnie miałam Ci pisać że jeszcze nie robili tego w łazience. Ale jak widać czytasz mi w myślach i mnie wyprzedziłaś.
    Moim zdaniem piszesz bardzo dobrze. Ale ja nadal czekam :P na jakieś przyłapanie ich przez Dana. Nwm dlaczego, ale cały czas mam przed oczami jak oni w pokoju mrrrrr... (przy muzyce) i nie słyszeli kroków, a tu nagle wchodzi ojciec Luka..
    Pozdrawiam
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
  6. Parsknęłam śmiechem czytając tytuł artykułu,jaki czytała Rose hahah XD Nie dziwię się, czemu Hemmings tak otwarcie wlazł jej do łazienki. Matko UWIELBIAM GO ZA TO!!! Uwielbiam ich dwójkę razem! I to w jaki sposób ze sobą rozmawiają. MATKO JEST MOJA HOT SCENKA I TO JESZCZE W WANNIE NORMALNIE LOVE YA ROXY!!!!! XD Mózg mi się przegrzał od czytania :D KOCHAM TO! Hahah Dan biedaku, gdybyś wiedział co oni tam wyprawiali hahahahaha to byś aż buraka walną :D
    Z niecierpliwością czekam na kolejną część. Sorki za taki chaotyczny komentarz, ale HOT SCENKA!!!! Naprawdę chcę by oni byli razem. Czekam na kolejną część w sobotę - mam nadzieję, że uda ci się ją wrzucić :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejo, dzisiaj ci nie posłodzę :3 Rozleniwiłam się totalnie i zanim zdążyłam skomentować poprzedni, ty wstawiłaś ten ;)
    Padam... Jestem bardziej zmęczona wakacjami niż szkołą, tak że nie zdziw się, jak nie zobaczysz przez kilka postów moich komentarzy, bo jadę i nie wiem, czy jest Wi-Fi.
    Buziaki, pozdrowienia, weny
    Lusia :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczynoo, co to opowiadanie ze mną robi haha. Siedzę i czytam je chyba od 16 a jest po 1 w nocy...KOCHAM JE !!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak się zastanawiam, Dan nie skapnął się, że Luke ma mokre włosy?? Mężczyźni... Heh

    OdpowiedzUsuń