poniedziałek, 17 sierpnia 2015

S4 - Rozdział 1

Now if we're talking body
You've got a perfect one, so put it on me


       Po szkolnym balu nastąpiły wielkie zmiany. I to zmiany nie tylko z tego powodu, że teraz oficjalnie Rivers i Hemmings byli razem. Mianowicie Harper mi odpuściła. Mi i Lori. Zupełnie odsunęła się od swoich dawnych znajomych, tworząc z Angelą i Ryanem całkiem osobną grupę. Po incydencie z ciastem, zaprzestała wszelkich prób poprawy kontaktu z chłopakami, co było mi zdecydowanie na rękę.
       Nastała też zmiana w naszej grupie. Ja i dziewczyny weszliśmy jeszcze bardziej w paczkę chłopaków, stając się sobie jeszcze bliżsi. Zresztą odkryliśmy to już na plaży. Zaczęliśmy się przed sobą otwierać, spędzać jeszcze więcej czasu razem, a to zaowocowało zaciśnięciem więzi. Teraz nie tylko jedliśmy razem lunche, spędzaliśmy razem przerwy, ale często widywaliśmy się także poza szkołą. Ashton, Michael i Calum włączyli się do mojej grupy przyjaciół, której bezgranicznie ufałam i na której mogłam polegać. Oczywiście, to działało też i w drugą stronę.

       Siedziałam pochylona nad zeszytem i próbowałam rozwiązać zadanie domowe. Nigdy nie lubiłam matematyki, a ona nie lubiła mnie. Akurat w tej dziedzinie to Hemmings był górą, ale mój boski chłopak nie dał przepisać mi zadania domowego, ponieważ powinnam to zrobić sama, bym nie miała problemów na sprawdzianie. Pieprzenie… Przepisując je, zaoszczędziłabym czas na znacznie lepsze rzeczy, niż durne równania, które i tak mi się w przyszłości nie przydadzą.
       Nagle usłyszałam otwierające się drzwi od mojego pokoju. Drgnęłam i powoli odwróciłam się w stronę wchodzącego do środka blondyna. Prychnęłam pod nosem i wróciłam do zeszytu. W dalszym ciągu byłam na niego zła, że nie dał mi ściągnąć.
- Jak tam księżniczko? – zapytał, podchodząc do mnie. Oparł się rękami o oparcie mojego krzesła i zawisł nade mną. Miałam ochotę zdzielić go tym zeszytem po głowie, ale się opanowałam.
- Idź… Przeszkadzasz mi – mruknęłam.
- Robię to tylko…
- Jeśli powiesz, że dla mojego dobra, to cię zabiję – przerwałam mu, z nadąsaną miną.
        Przybliżył się do mnie jeszcze bardziej. Po chwili poczułam, jak jego dłonie powoli zsuwają się z oparcia na moje plecy. Przeszedł mnie szybki dreszcz, a on zaśmiał się, zauważając moją reakcję. Cholerny manipulant…
- Przestań – rzuciłam, starając się go odgonić. – Próbuję się skupić!
       Trącił nosem mój policzek, a jego ręce zjechały jeszcze niżej. Teraz prawie wisiał mi na plecach, dotykając moich ud. Poczułam jego ciepły oddech na szyi i zamknęłam oczy. Po chwili lekko musnął moją skórę ustami.
- Luke, do cholery – syknęłam, odpychając go, co wywołało u niego kolejny wybuch śmiechu. Przekręciłam oczami. – Idź sobie i zajmij się czymś.
- Właśnie to robię- odpowiedział, przywierając do mnie ponownie.
- Zajmij się czymś, co nie jest mną. Nie wiem… Zajmij się muzyką, czy innym… - Ale nie dokończyłam, bo przed oczami pojawiła mi się jego twarz. 
       Zrobiłam wielkie oczy, a on złączył nasze usta. Oddałam mu pocałunek, na chwilę zapominając o matematyce, ale zaraz wróciłam na ziemię. Oderwałam się od niego i znów odepchnęłam go od siebie.
- Naprawdę idź – jęknęłam, nie mając już do niego siły. Tak to jest, jak się mieszka z własnym chłopakiem pod jednym dachem. – Wiesz, że matematyka nie jest moją mocną stroną, więc potrzebuje chwili…
- Masz – przerwał mi, wyciągając z uśmiechem złożoną kartkę papieru. – Przepisz je sobie, bo w takim tempie, to nie skończysz go do wieczora.
- Uuu… zmieniłeś zdanie? – rzuciłam, spoglądając na kartkę, na której widniało rozwiązanie zadania. – Ruszyło cię sumienie, czy jak?
- Po prostu jestem cudownym facetem – skwitował, a ja spojrzałam na niego, jak na kosmitę. – Teraz powinnaś powiedzieć: dziękuję kochanie, jesteś najwspanialszy na świecie.
        W dalszym ciągu wpatrywałam się w niego, nie odrywając oczu od jego błękitnych tęczówek. Zanim Hemmings zdążył się zorientować, trzepnęłam go w ramię.
- Ał! Za co?
- Za to, że przyszedłeś z tym po pieprzonej godzinie- odpowiedziałam, machając mu kartką przed nosem.
- I tak cię kocham – rzucił. Cmoknął mnie w policzek i wyszedł z pokoju. Przez moment spoglądałam w miejsce, gdzie przed chwilą stał, a potem zabrałam się za przepisywanie zadania.

       Kiedy weszłam do kuchni, Luke siedział przy stole. Przed nim stała puszka z Pepsi. Ściskał w rękach telefon, szybko przesuwając po ekranie palcami. Minęłam go, a on podniósł głowę i spojrzał na mnie. Uśmiechnął się lekko, a potem wrócił do pisania.
       Wyrzuciłam papiery do śmietnika. Wyprostowałam się i tym razem to ja spojrzałam na niego. Na mojej twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek.
       Podeszłam do niego, przyciskając się do jego pleców, a on drgnął. Nachyliłam się, by musnąć ustami, jego szyję. Widziałam, jak mocniej zaciska palce na telefonie. Przejechałam dłońmi po jego ramionach, przybliżając jednocześnie usta do jego ucha.
- Jesteś mega pociągający – wyszeptałam, a moje ręce zjechały na jego uda.
- Rose?
- Tak Luke?
- Podoba mi się, to co robisz.
- Wiem kotku – rzuciłam ze śmiechem.
       Wziął głębszy oddech i wyprostował się, kiedy moje ręce wsunęły się pod jego białą koszulkę. Poczułam pod palcami ciepłą skórę. Oparłam głowę o jego ramię, by znów musnąć wargami jego szyję.
- Rose- odezwał się ciszej. – Idziemy do mnie, czy do ciebie?
- Nie idziemy nigdzie – powiedziałam, odrywając się od niego.
        Z jego ust wydobyło się ciche jęknięcie zawodu. Spojrzałam na niego, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Odwrócił się, a jego błękitne oczy skupiły się na mnie. Przez chwilę mierzył mnie wzrokiem oceniając, czy go wkręcam czy mówię poważnie.
- Serio?
- A serio – odpowiedziałam, kiwając dodatkowo głową.- Masz nauczkę, że się tak nie robi.
- Co znowu?
- W pokoju zrobiłeś mi to samo – rzuciłam, machając ręką. – Najpierw zacząłeś, a potem od tak sobie poszedłeś – dodałam z pretensją. Hemmings przekręcił oczami. – Takiego maleńki.
- Nie byłbym tego taki pewny – odparł, wstając z miejsca. Uśmiechnął się do mnie tym pewnym siebie uśmieszkiem, a ja zrobiłam wielkie oczy. Zrobił krok w moją stronę, a ja odsunęłam się. Im on podchodził bliżej, tym ja cofałam się jeszcze bardziej.
       W końcu niewiele myśląc odwróciłam się i pobiegłam na górę. Słyszałam, że i on ruszył za mną. Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu pod nosem. Lubiłam z nim tego typu dziwne zabawy, połączone z droczeniem się ze sobą.
       Wpadłam do pokoju. Luke był szybki, więc znalazł się w nim zaraz za mną. Okrążyłam łóżko, jakby to ono miało mnie uchronić przed blondynem, ale ten zwinnie wskoczył na nie i przeciął mi drogę ucieczki. Już chciałam zarządzić odwrót, ale Luke szybko mnie złapał i przyciągnął do siebie.
       Wpadłam w jego ramiona, czując znajomy zapach perfum. Chciałam mu się wyrwać, ale on jeszcze mocniej przywarł do mojego ciała. Uniosłam głowę do góry. Hemmings wykorzystał ten moment i wpił się w moje usta, od razu przechodząc do szybszego i namiętniejszego pocałunku. Przygryzł mi lekko wargę, a ja mimowolnie jęknęłam. Zresztą zawsze na to reagowałam w ten sam sposób, nie mogąc tego kontrolować.
        Pociągnął mnie w stronę łóżka. Naparł na mnie, a ja przewróciłam się na nie. Luke znalazł się nade mną, by znów połączyć nas w pocałunku. Jego ręce przejechały od ud w górę, kończąc na ramionach. Zanim zdążyłam się zorientować, złapał za moje nadgarstki i pociągnął je ku górze, przyciskając je do pościeli, w miejscu tuż przy mojej głowie. Jego usta w dalszym ciągu całowały mnie szybko, by po chwili zjechać przez brodę na szyję. Odchyliłam głowę, wzdychając.
- Luke.
- Tak?
- Przestań.
- Jasne – rzucił rozbawiony.
- Naprawdę.
        Przestał i uniósł się wyżej. Spojrzał w moje ciemne oczy, a ja lekko zacisnęłam usta. Przez chwilę spoglądał na mnie, a potem lekko poluźnił ręce. Zauważyłam, że przestał się uśmiechać.
- Żartujesz…
- Nie, mówię całkiem poważnie. Naprawdę nie mam ochoty.
       Ciężko westchnął, ale puścił mnie. Kiwnął głową. Usiadł na łóżku, przecierając ręką twarz. Uśmiechnęłam się pod nosem, ale potem udałam poważną, siadając obok niego. Grałam dalej. Uwielbiałam go tak wkręcać.  
- Obejrzymy jakiś film? –zapytał, spoglądając na mnie.
- Możemy, choć chciałam trochę pomalować…
- Jasne. Nie musimy oglądać, jak nie chcesz – rzucił, lekko się przy tym uśmiechając. Odpowiedziałam mu tym samym.
        Przez moment siedział jeszcze obok mnie, a potem chciał się podnieść. Gdy tylko zauważyłam, co zamierza zrobić, złapałam go koszulkę i mocno pociągnęłam w dół. Usiadł z powrotem. Odwrócił się do mnie zaskoczony, a ja popchnęłam go. Poleciał na plecy i zanim zdążył się zorientować, usiadłam na nim, łapiąc go za nadgarstki. Tym razem to ja przycisnęłam mu ręce do pościeli i zawisłam nad nim z triumfalnym uśmiechem.
- Znowu to zrobiłaś – mruknął, kręcąc nosem.
- Jakoś nigdy nie mogę się oprzeć – rzuciłam ze śmiechem, lekko muskając jego usta swoimi. Luke rozchylił wargi, licząc na pełny pocałunek, ale ja tylko uśmiechnęłam się po raz kolejny. – Rose – syknął.
- No, co?
- A nie chciałaś…
- Bo chciałam być na górze – odpowiedziałam, a on przekręcił oczami. Mimo wszystko uśmiechnął się szeroko.
- Jezu… Dlaczego ty musisz mnie tak cholernie kręcić?
- Jeszcze ci nie przeszło? – wyszeptałam, przybliżając się do niego.
- Nigdy mi nie przyjdzie.
- Jasne… - Ponownie musnęłam jego wargi swoimi. – Połóż się normalnie na łóżku.
- Jak normalnie?
- Teraz leżysz w poprzek. Chcę żebyś położył się normalnie... Wzdłuż.
- Co ty kombinujesz?
- Zobaczysz – mruknęłam zadowolona, a następnie wstałam z niego.
       Luke przez chwilę spoglądał na mnie z nieukrywaną ciekawością, a potem po raz kolejny uśmiechnął się szeroko. Z tej perspektywy, gdy patrzyłam tak na niego z góry, wyglądał naprawdę uroczo. Bez słowa podciągnął się i przesunął, by ułożyć się tak, jak go o to poprosiłam.
        Przybliżyłam się do niego, przejeżdżając palcami po jego policzku, by po chwili znów go pocałować. Jego ręce od razu znalazły się na moich plecach. Oderwałam się od niego, uśmiechając się pod nosem. Pociągnęłam za jego koszulkę, zmuszając go, by usiadł. Złapałam za biały materiał i zręcznym szybki ruchem, uniosłam do góry, pozbawiając go górnej części ubrania. Naparłam na niego mocniej, a on znów położył się.
- Mmm… Tak lubię – wyszeptał, kiedy moja dłoń zaczęła powoli przemieszczać się wzdłuż jego klatki piersiowej, a ja przyssałam się do jego szyi, obdarowując go wolnymi pojedynczymi pocałunkami. – Powiedz to.
- Pieprz się ze mną Hemmings, ale…
- Ale?
- Wymyśliłam nam inną zabawę – rzuciłam, spoglądając w jego błękitne tęczówki. – Najpierw musisz zamknąć oczy.
        Przez chwilę spoglądał na mnie z zaciekawieniem, próbując odgadnąć to, co zamierzałam zrobić. Uśmiechnęłam się pod nosem, przejeżdżając palcem po jego dolnej wardze, a on cicho wypuścił powietrze z ust.
- No, zamykaj oczy – ponagliłam go, a on przymknął powieki. Niewiele myśląc złapałam za jego koszulkę i narzuciłam mu ją na twarz.
- Ej!
- To tak w razie czego, gdybyś chciał podglądać – powiedziałam, a Luke zaśmiał się.
        Wyprostowałam się i rozejrzałam po pokoju. Mój wzrok natrafił na dwie apaszki, które leżały na szafce. Wyszczerzyłam się do siebie jeszcze bardziej i sięgnęłam po nie. Będą się idealnie nadawać.
- Co ty robisz? – zapytał, poruszając się lekko tuż pode mną.
- Chwila cierpliwości kotku- odpowiedziałam, przygotowując sobie apaszki. Musiałam zrobić to szybko tak, by wziąć go z zaskoczenia. – Dosłownie chwilka…
- Dlaczego mam wrażenie, że znowu wytniesz mi jakiś numer?
- Bez obaw, będzie fajnie – rzuciłam, ze śmiechem.- A przynajmniej dla mnie będzie fajnie – dodałam, uśmiechając się triumfalnie, choć on tego nie widział.
         Złapałam za jego ręce i podciągnęłam je do góry. Musiałam się powstrzymać, by nie wybuchnąć śmiechem. Założyłam mu na jeden nadgarstek apaszkę, a potem na drugą.
- Ej! Co ty robisz? – wydusił z siebie, kiedy miękki materiał otarł się o jego skórę. Już chciał zabrać ręce, ale ja mocniej przycisnęłam je do poduszki.
- No, weź… Dosłownie chwila. To będzie takie małe urozmaicenie w naszej łóżkowej zabawie.
- Moim kosztem? – zapytał ze śmiechem, kiedy ja przywiązywałam końce apaszki do metalowych ozdobników w górze łóżka.
- Nie dramatyzuj – rzuciłam, sprawdzając więzy. Trzymały idealnie.
         Z szerokim uśmiechem na ustach, zjechałam po jego ciele nieco niżej, a on spiął lekko mięśnie. Ściągnęłam mu koszulkę z twarzy i pocałowałam go szybko. Luke szarpnął się, ale jego dłonie nadal pozostawały u góry.
- Serio, księżniczko? – zapytał, kręcąc głową, a potem wybuchł śmiechem. – Co ty? Naczytałaś się za dużo 50 twarzy Greya, czy jak?
- Nie czytałam. Widziałam tylko film- odpowiedziałam, nachylając się nad nim. Moje usta zatrzymały się kilka milimetrów od jego warg. – I jak dla mnie produkcja ta, to żadna rewelacja. Trochę nudna… No i ty jesteś dużo przystojniejszy, niż filmowy Grey –dodałam z uśmiechem, a potem wpiłam się w jego wargi, całując go o wiele mocniej, niż poprzednio.

***
        Szarpnął się po raz kolejny, ale apaszki trzymały go mocno w jednej pozycji. Wypuścił z płuc głośniej powietrze, a potem wstrzymał oddech, kiedy jej wargi zaczęły zjeżdżać coraz niżej. Poczuł na plecach przyjemny dreszcz, który przebiegł wzdłuż jego kręgosłupa. Rose uśmiechnęła się. Musiała to zauważyć lub poczuć. Albo jedno i drugie.
        Przesunęła się znów po jego nogach, a jej usta zostawiały ciepłe i nieco wilgotne ślady na jego klatce piersiowej. Nie odrywał od niej wzroku. Zwrócił uwagę na to, że jego oddech lekko przyspieszył. Ta zabawa nakręcała go jeszcze bardziej. Był zadowolony z tego, że Rose należy do dziewczyn, które same lubią przejmować inicjatywę, że czasem wyskakują z takim właśnie pomysłem. Dzięki temu ich zabawy łóżkowe nigdy nie były nudne, bo ona nie była bierna.
        Mruknął pod nosem, gdy jej dłoń zatrzymała się na jego spodniach. Przez chwilę spoglądała na niego, a potem posłała mu ten uśmiech, który tak kochał. Szybko odpięła mu klamrę od paska, a potem guzik i rozporek. Wstrzymał oddech i uniósł biodra nieco wyżej, by ona mogła zsunąć z niego spodnie. Odrzuciła je na bok, ponownie zatrzymując wzrok na jego twarzy. Tym spojrzeniem rozpalała go jeszcze bardziej.
        Podniosła się i stanęła nad nim. Powoli śledził jej każdy, nawet najdrobniejszy ruch, kiedy zaczęła ściągać swoje dżinsy. Zwilżył usta językiem. Potem usiadła na nim, ocierając się o niego udami, a on cicho syknął pod nosem. Szarpnął rękami po raz kolejny. Nic z tego.
        Rose złapała za dół swojej bluzki i ściągnęła ją, odrzucając na bok. Teraz mógł podziwiać jej zgrabne ciało w samej tylko niebieskiej bieliźnie. Nachyliła się nad nim, odgarniając z twarzy rude kosmyki włosów i wpiła mu się usta, dotykając dłońmi jego twarzy.
        W jego bokserkach zrobiło się jeszcze ciaśniej, kiedy po raz kolejny otarła się o niego. Z jego ust wydobył się cichy jęk, kiedy zrobiła to ponownie, odrobinę mocniej i pewniej, niż przed chwilą. Jego palce mocniej zacisnęły się na miękkim materiale. Zrobiło mu się gorąco.
        Rose znów zaczęła wędrówkę ustami przez jego ciało, zaczynając od góry i powoli zmierzając w stronę dołu. Luke zacisnął wargi, po raz kolejny szarpiąc za apaszki. Ta pozycja, która uniemożliwiała mu jakiekolwiek dotknięcie dziewczyny, zaczęła doprowadzać go do szału. Miał wrażenie, że jeśli zaraz nie będzie mógł czegoś zrobić, to zwariuje.
        Przycisnęła swoje ciało do jego ciała. Złączyła ich usta. Nie przerywając pocałunku, wsunęła mu dłoń pod bieliznę, a on jęknął cicho. Przez jego kręgosłup przeszedł kolejny szybki dreszcz, gdy jej palce lekko zacisnęły się na nim.
- Rose – wyszeptał, nie otwierając oczu. – Rozwiąż mnie…
- Nie – powiedziała, a on wyczuł, że się uśmiecha. Ona zdecydowanie lubiła takie gierki, w który doprowadzała go na skraj racjonalnego myślenia. Szarpnął rękami mocniej, a potem z jego ust wydobył się kolejny cichy jęk, gdy jej dłoń poruszyła się.
- Księżniczko… No, weź…
         Jego oddech był jeszcze szybszy. Rosalie przycisnęła usta do jego policzka, by po chwili odbyć powolną i kuszącą drogę przez linię szczęki, zatrzymując się znów na jego szyi. Odchylił lekko głowę do tyłu, nabierając więcej powietrza w płuca.
- Rose proszę – próbował dalej, a ona zaśmiała się cicho, przywierając do niego jeszcze mocniej. Nie wiedział, że to jest jeszcze możliwe, ale zrobiło mu się jeszcze cieplej. Zacisnął usta, by po raz kolejny szarpnąć rękami.
- Ej, przestań – rzuciła ze śmiechem, kiedy zrobił to po raz kolejny, wkładając w szarpniecie jeszcze więcej siły. – Rozwalisz mi łóżko.
- W takim razie rozwiąż mnie – powiedział, a ona musnęła ustami jego usta.
- Jeszcze nie- odparła, a jej palce mocniej zacisnęły się na nim. Poruszyła nią w górę i w dół, a on ciężko syknął, starając się nie zwariować. Ponownie szarpnął rękami, a dziewczyna zawisła tuż nad nim.
- Rose ja zaraz nie wytrzymam – odparł, oddychając jeszcze szybciej.
- Tak? –zapytała, unosząc jedną brew do góry, jednocześnie drocząc się z nim. To nakręcało go jeszcze bardziej. Jej ręka wysunęła się z jego bokserek. Położyła się na nim, mocniej ocierając się swoim ciałem o jego.
- Proszę… Choć nie… W tym momencie ja cię już błagam- wyszeptał, a on uśmiechnęła się do niego triumfalnie. Szarpnął za apaszki jeszcze mocniej.
        Dziewczyna zaśmiała się, a potem wpiła się w jego wargi. Przez chwilę miał wrażenie, że się udusi, kiedy zabrakło mu powietrza. Przyjemnie zaszumiało mu w głowie. Teraz tym bardziej chciał, by go puściła.
        W końcu wychyliła się, a on poczuł luz w jednym nadgarstku, a po chwili drugim. Nie zastanawiał się dłużej, tylko od razu podniósł się do góry, napierając na nią. Jego dłonie błądziły szybko po jej ciele, nadrabiając ten czas, gdy były unieruchomione. Rozpiął jej stanik, odrzucając go na bok. Przycisnął ją do siebie mocniej, wpijając się w jej usta. Jęknęła cicho, gdy jego dłoń zjechała na dolną część jej bielizny. Przejechał palcami po miękkim materiale, a ona zaczęła szybciej oddychać, rozpalając skórę na jego szyi.
        Przewrócił ją na plecy i niemalże zerwał z niej bieliznę. Był tak nakręcony, że ledwo mógł się kontrolować. Rose skutecznie potrafiła doprowadzić go do takiego stanu. Szybko ściągnął bokserki, a potem rozchylił jej uda. Wszedł w nią, a ona jęknęła, zaciskając palce na jego ramionach.
        Nachylił się nad nią, nie przerywając szybszego tempa. Pocałował ją, a potem złapał ją za udo, by podciągnąć je wyżej.  Rose po raz kolejny jęknęła głośniej, wsuwając dłoń w jego włosy. Naparła na niego bardziej, a on przeklął pod nosem. Po raz kolejny zaszumiało mu w głowie, a on poczuł przyjemny dreszcz, który przebiegł mu po ciele.
- Luke – szepnęła, zaciskając palce mocniej na jego blond włosach. Przywarł do niej jeszcze bardziej, a ona wtuliła się w niego, pojękując cicho tuż przy jego uchu. Po chwili oboje doszli do finału.
        Zadrżał w jej ramionach, a ona objęła go mocniej. Leżeli tak dłuższą chwilę, ciężko dysząc. W końcu Luke uniósł się na rękach i spojrzał w jej brązowe oczy. Dostrzegł na jej twarzy rumieńce, które tak bardzo uwielbiał. Uśmiechnęła się lekko, a on pocałował ją – tym razem wolniej i delikatniej. Miał wrażenie, że jest największym szczęściarzem na ziemi.
        Przekręcił się na bok i opadł na poduszki, zamykając oczy. Starał się wyrównać swój oddech. Po chwili poczuł, jak Rose przybliża się do niego i obejmuje go w pasie. Przycisnęła rozgrzany policzek do jego klatki piersiowej, wsłuchując się w szybkie bicie jego serca. Zacisnął ramiona wokół niej, a ona ciężko westchnęła. Mógł tak z nią leżeć godzinami.

***
        Stałam przy sztaludze, powoli przeciągając pędzlem po płótnie. Co jakiś czas słyszałam cichy szmer, który dochodził z kanapy, na której znajdował się Luke. Chłopak wertował moje rysunki, przekładając je z jednej kupki na drugą, jakby je w jakiś sposób segregował. Ja nie przeszkadzałam jemu, a on nie przeszkadzał mi.
        Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego sms-a. Odezwał się telefon blondyna. Chłopak odczytał go od razu, bo wychwyciłam charakterystyczny dźwięk odblokowywania komórki.
- Pieprzony skurwiel – warknął pod nosem.
        Odsunęłam się do obrazu i powoli odwróciłam w jego stronę. Był wściekły. Uniosłam lekko brwi do góry. Odłożyłam pędzel na stolik i wytarłam ręce. Następnie podeszłam do niego. Usiadłam obok, wlepiając w niego swoje ciemne oczy.
- Co jest?
- Zobacz, co ten dupek wysłał Ashtonowi – powiedział Luke przez zaciśnięte zęby, wciskając mi w dłonie swój telefon. 
        Spojrzałam na wyświetlacz. Ktoś wykorzystał zdjęcie Irwina, wklejając jego głowę w ciemny obrazek. Na jego twarzy dorysował mu kilka dużych łez.  Ashton na nim klękał, pochylając się nisko przed postacią ubraną w sportowy żółto-zielony strój, która uśmiechała się triumfalnie. Na górze znajdował się napis – Wasze porażki gnoje, to nasze zwycięstwo. Całe to zdjęcie było mało smaczne.
- Kto to wysłał?
- Ten dupek z Picton – rzucił Luke. – Trevor Green. Kapitan ich drużyny.
- Dalej między sobą walczycie?
- Twój wróg zawsze zostanie twoim wrogiem – powiedział blondyn, a potem skrzywił się, kiedy oddałam mu telefon, a on znów zerknął na zdjęcie.
- Żebyście czasem nie wpakowali się w jakiś syf – rzuciłam, wstając z miejsca. 


***
Czwarty sezon rozpoczynamy właśnie czymś takim :D - Tak, wiem Milena, że lubisz hot scenki XD Tym razem jednak była, tak jakby perspektywa Luka (w ramach urozmaicenia:)).

Kto jeszcze nie widział zwiastuna do czwartego sezonu, a jest ciekawy, odsyłam do zakładki Historia & Zwiastun.

Mam nadzieję, że sezon czwarty też przypadnie wam do gustu, jak poprzednie części :)

Miałam zmieniać nagłówki, co sezon, ale ten naprawdę uwielbiam (Monia jeszcze raz dzięki za niego!) i postanowiłam przy nim zostać :)

Dziękuję wam za te mega pozytywne i nakręcające mnie do dalszej pracy komentarze! Uwielbiam je i was! :)

Rozdział numer dwa pojawi się w środę. Rozdział jest długi - czyli do podzielenia i jeszcze nie mam pomysłu, jak to zrobić - ale spokojnie nie będę was katować i nie dam wam go w całości.

Pozdrawiam!


W następnym odcinku:

- Ej, księżniczko – powiedział, nachylając się nieco w moją stronę. – Żartowałem. Naprawdę żartowałem…
- Jesteś dupkiem Luke – odparłam, ale mimo wszystko owinęłam swoje ręce wokół jego pasa. Słyszałam, jak się zaśmiał.

***

- Pieprzony frajer! – rzuciła Sarah w stronę boiska, a ja zrobiłam wielkie oczy. – Picton śmierdzi!
- Mamo!

***

- Doigracie się!- krzyknęła czarnowłosa.
- Doczekać się nie mogę! – odpowiedziałam, kręcąc głową. 

***

- Kurwa- syknęła Lori i wzdrygnęła się.
- Bankowo dzieło Irwina – odparłam, patrząc na butelkę, jakby ta miała mi zaraz wybuchnąć w dłoni. 

13 komentarzy:

  1. Lubię być tą pierwszą.... Wow. Ten rozdział powala. Szkoda że wyjeżdżam i nie będę miała internetu żeby czytać kolejne rozdziały ale jak wrócę to nadrobie to komentarzami... Pozdrawiam serdecznie Magdalena...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie się zaczyna! :D
    Kocham piłke nożną i kocham rywalizację! :D
    Wróg zawsze pozostanie wrogiem! <3
    Nigdy nie zapomnę jak wygraliśmy z drużyną która była "niepokonana" :D
    Kocham i weny! <3 xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie czytałam bloga, w którym piłka nożna i wrogowie drużyny odgrywają tak ważną rolę w opowiadaniu. No cóż życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz nie mogę doczekać się next kocham to opowiadanie ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny początek sezonu, bardzo mi się podoba haha xD
    A tal serio
    Ty wiesz, że ja to kocham <3 tak bardzo bardzo
    Jak Lukey kocha Rose i jak Rose kocha Luke'a <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny początek sezonu, bardzo mi się podoba haha xD
    A tal serio
    Ty wiesz, że ja to kocham <3 tak bardzo bardzo
    Jak Lukey kocha Rose i jak Rose kocha Luke'a <33

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham to. następny rozdział daj w całości, proszee :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, tak, tak AWWW te hot scenki są zdecydowanie boskie, jak całe te opowiadanie :) Ty jednak masz łeb Roxy ;) wiem, że sie powtarzam ale Luke i Rose są tacy słodcy- idealnie do siebie pasują:) jestem ciekawa całego tego seznonu i tej ich rywalizacji między drużynami :)
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału i śmiało wrzucaj go całego. Ja uwielbiam te części a im więcej tym lepiej! :)
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  9. w końcu pojawiłam się w domu i zabrałam się za nadrabianie zaległości. :D
    Pierwszy rozdział nowego sezonu - idealnie trafiony w moje gusta. A z resztą, każdy nowy rozdział, który udostępniasz, trafia w moje gusta, co tu dużo mówić. Cudowna jesteś i tyle. :D
    Zwiastun jest super, piłka nożna to coś, co kocham, a jeszcze w połączeniu z chłopakami.. po prostu bosko :)
    Czekam na kolejny rozdział z wielką niecierpliwością! Życzę dużodużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nowy sezon zapowiada się bardzo ciekawie, czekam na następne rozdziały :>

    OdpowiedzUsuń
  11. KOCHAM TO I CIEBIE§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§ TO JEST NAJLEPSZE FF EVER? NIE MG SIE DOCZEKAC CO BD DALEJ,,,

    OdpowiedzUsuń